Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
246 postów 4312 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Reforma sprawiedliwa i demokratyczna cz. 2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kontynuacja rozważań o koniecznych reformach Państwa.

 4.  Wrócić do myślenia propaństwowego w kategoriach dobra wspólnego.

Wciąż trwający zamach na demokrację trzeba postrzegać jako odejście od idei dobra  w ogóle i dobra wspólnego Narodu - idei dla człowieczeństwa i życia pierwszoplanowej, spojonej z jego naturą, idei definiującej politykę w ogóle jako jej służebną. Znaczy to, że bez tego zaczyna być uprawiana antypolityka – działanie i zaniechanie działań w interesie samej samozwańczej, uzurpatorskiej „klasy politycznej”, czy korumpujących ją oligarchii.

Sednem zaś dzisiejszej antypolityki jest stanowienie prawodawstwa w oparciu o „prawo kaduka”, czyli z „legitymacji” widzimisię aktualnego kacyka, czy „kacyka zbiorowego” w postaci „układu trzymającego władzę” (np. zmowy okrągłostołowej, spisków masońsko-luminackich, czy korporacyjno-syjonistyczno-globalistycznych).

Dobro wspólnebowiem, to samo sedno życia publicznego, sens i cel istnienia nie tylko wspólnoty, ale i w ogóle polityki każdej społeczności, a więc i podejmowania działań planowych. Zamach na niego zawsze prowadzi do tyranii z faszystowską na czele.

Dobro wspólne to to, co w procesie państwotwórczym przodkowie nasi  od ust sobie odkładali, aby je gromadzić dla realizacji wspólnych celów, realizacji zadań niemożliwych do wykonania wysiłkiem własnym, czy nawet rodziny, zadań zwłaszcza związanych z bezpieczeństwem i przetrwaniem Narodu, jego niepodległością i suwerennością, podnoszeniem jakości kultury życia, wychowania potomstwa na godnych kontynuatorów swojego dzieła.

 

To to, o czemu  później ustanawiali granice, których strzegli przed wrogami, nie szczędząc krwi i innych ofiar, co wciąż rozwijali swoją pracą, utrzymywali w sprawności, na czy budowali swoją dumę swój rodowód, swoją tożsamość, swoją gwarancję bycia sobą i u siebie.

Bez idei dobra i dobra wspólnego nie istnieje i wspólnota, i sprawiedliwość wspólnotowa i sprawiedliwość w ogóle (można mówić jedynie o praworządności rozumianej jako równowaga praw i obowiązków), a więc i nie ma spojrzenia na relację system polityczny - polityka od strony siły duchowej i duchowych potrzeb i wartości ludzkich.

Bez idei dobra wspólnego praktycznie zostałyby zniesione wszelkie zasady regulujące funkcjonowanie władzy, podważona zostałaby wszelka pewność i trwałość bytów nie tylko politycznych, ale i ludzkich, wszelkie bezpieczeństwo na rzecz patologicznej samowoli i ręcznego sterowania wszystkim przez grupę trzymającą władzę (grupę oligarchów, grupę patrzącą na relację system polityczny) – polityka od strony siły materii i realizowana by była wyłącznie w interesie materialnym silniejszych.

I trzeba zauważyć, że to się dziś dzieje - oligarchie starają się zawłaszczać dobra wspólne narodów, a "prawa dźungli", "prawo silniejszego" zyskuje nawet uznanie prawodawców i sędziów. Uzasadniane lewacko i praktycznie egzekwowane prawodawstwo to wspieranie przemocy i terroru aktualnie silniejszych literą „praw”.

Polityka bowiem, gdy jest widziana od strony materii (siły, praw, ekonomii, interesu, zysku), to polityka wyzbyta duchowości, polityka nieludzka, bezduszna, polityka nawet dopuszczająca  ingerencję władzy i prawodawstwa w samo sedno człowieczeństwa, w ludzkie wartości, ich definicje i hierarchię. Pod jej wpływem zaczyna się zabijająca ludzką wrażliwość i uczuciowość oraz sumienie interesowność i egoizm, poprzezedzające kierowanie się sprawiedliwości, a więc i sprawiedliwości wspólnotowej, czyli demokracji, względami na osobę, czyli cynicznym i obłudnym relatywizmem moralnym uzurpatorskiej władzy chcącej „ręcznie” decydować w kwestiach tego relatywizmu, interpretować to, co już ma być rangi nadrzędnej nad prawodawstwem, czyli moralność samą.

 

5. Powstrzymać patokrację.

Cały ten stan promocji oligarchii i republikanizmu przedchrześcijańskiego wyrodził się już w ideologię faszyzmu – korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu z potężnymi mechanizmami ekonomiczno-gospodarczymi zmierzającymi do zawłaszczenia przez oligarchię wszystkiego w świecie co ma wartość własności i władzy, zawłaszczenia dla nich samych w sobie jako dających zawłaszczycielom pozycję „nadczłowieka”.

Ci zawłaszczyciele wyraźnie zmierzają do zamknięcia się w typowym dla tego stanu spojrzeniu antropologicznym, spojrzeniu obserwatora wyłączonego z procesów życiowych, spojrzeniu typowego „lalkarza” z horrorów, manipulatora ludźmi pozbawionego ludzkiej wrażliwości i sumienia, mordercy „w białym kołnierzyku” z długopisem, klawiaturą lub strzykawką. Manipulatora dla którego Bóg żywy i jego żywi wyznawcy są zawadą i przedmiotem najzawziętszego zwalczania.

Sprawiedliwość po każdym jej naruszeniu musi być przywracana (dotyczy to i każdego z elementów sprawiedliwości, w tym demokracji), a wynikające z niej prawodawstwo korygowane ku większej skuteczności.

Naruszający sprawiedliwość życia publicznego, zwłaszcza wspólnotowego, musi być zawsze powstrzymany przed dalszym jej naruszaniem i ukarany nie tylko z siłą powodującą poczucie nieopłacalności powtarzania prób krzywdzenia innych, ala i z siłą rachunku ekonomicznego wynikającego z kary natychmiast i nieuchronnie wymierzanej, a przysparzającej mu strat nawet większych jak potencjalna korzyść, gdyby nie został zdemaskowany, a zarazem siłą odstraszającą potencjalnych naśladowców.

Tu niestety, ale trzeba i dopuścić w pierwszym etapie przywracania sprawiedliwości i karanie niewinnych (na tym etapie zasada domniemania niewinności jest bezużyteczna), jeśli jest pewność, że w grupie podejrzanych jest winny – żadna bowiem zbrodnia nie może pozostać bezkarna, a ślad zbrodni zatarty. Sama bowiem bezkarność jest źródłem najgorszych patologii.

W szczególności dotyczy to wszelkich osób powiązanych z systemem władzy, a zwłaszcza wymiaru sprawiedliwości, który nie tylko że wymaga gruntownego oczyszczenia, ale i zawsze musi pozosawać godnym zaufania, wolnym od wszelkich podejrzeń stronniczości, czy szukania korzyści własnych. Żadna zbrodnia nie podlega immunitetom ani zwlekaniu z sądem, np. motywowanym kadencyjnością czy „niezawisłością” (nie podleganiu wieszaniu za zbrodnie od korupcji urzędnika państwowego w górę). Jak tylko będzie możliwość suwerennego sądzenia, wszelkie zbrodnie od czasów II Wojny Światowej będą musiały zostać sprawiedliwie osądzone, włącznie z sądowymi.

 

6. „Państwo prawa i sprawiedliwości”.

Można mówić o „państwie prawa”, czy „państwie prawnym”, z tym, że od razu i zawsze precyzować trzeba, że to „prawo sprawiedliwe”, a więc służebne i ludzkim wartościom wyższego od sprawiedliwości rzędu.

W szczególności bowiem, bez tego porządkującego zastrzeżenia, można niestety łatwo popadać w konflikt między sprawiedliwością a praworządnością.

Nazwa „Państwo prawa i sprawiedliwości” jest prawidłowa i powinna być używana w miejsce używanego jeszcze, ale mylącego zwrotu „Państwo prawa”, sugerującego, że to prawo już chroni sprawiedliwych, dobrych i zmierza ku demokracji, a to już przestaje być regułą.

Sama „praworządność” jest potrzebna tylko przy rozstrzyganiu spraw w których kolidują interesy – zwykle chodzi o inne rozumienie zawieranych umów lub zmianę dobrej woli. To królestwo klasycznie rozumianej Temidy (tej z zawiązanymi oczami, aby nie mieć względu na osobę i z mieczem do szybkiego i surowego egzekwowania wyniku ważenia praw i obowiązków na oddzielnych szalkach wagi).

Tam, gdzie wchodzą w rachubę ludzkie wartości konieczna w rozstrzyganiu sporów jest sprawiedliwość (na wyższym poziomie ludzkich wyborów, a więc i możliwych konfliktów konieczną jest prawość, na jeszcze wyższym moralność...). Zwykle chodzi o inne rozumienie  trwającej umowy społecznej dotyczącej ładu życia publicznego lub zmianę dobrej woli, albo przyjęcie postwy pasożytniczej, a nawet patologicznej.

Podejmowana systemowa reforma musi to rozdzielić i zastrzec nieingerencję władzy politycznej w sfery ludzkich wartości, sfery tego, co jest i nad nią nadrzędne – w końcu władze państwowe tylko reprezentują naród, który sprawuje nad nimi władzę zwierzchnią (ma sprawować, co mu na razie oligarchie utrudniają).

Rozdzielić stanowczo – tak że sprawa jest albo rozstrzygana w trybie sprawiedliwości (satysfakcja moralna, z uwięzieniem przestępcy lub przymusowym leczeniem patologii sprawcy włącznie, ale z dążeniem do przywrócenia panowania sprawiedliwości, co oznacza i rezygnację z dochodzenia odszkodowań, czy zadośćuczynień materialnych), albo praworządności (satysfakcja materialna). Rozdział spraw karnych od cywilnych to za mało.

 

7. O szkodliwości równouprawnień.

Dwie rzeczywistości  zwykle nie mogą być równouprawniane. Gdy zostają, a ma to mieć sens, dotyczy to sytuacji różnych dróg do tego samego celu przy zgodności strony moralnej alternatywnych postaw. Równouprawnianie musi przechodzić uczciwy proces synchronizacji postaw w zakresie moralności, prawości i sprawiedliwości. To to samo jak z podłączaniem elektrowni do sieci energetycznej – podłączana, czyli równouprawniana musi się dostroić dokładnie do parametrów sieci.

Dawanie się tu wmanipulować w równouprawnianie zwykle powoduje od razu katastrofę, albo oddaje faktyczną przewagę stronie niemoralnej, a silniejszej, nie mającej innych hamulców dla swoich działań i zaniechań jak „prawne”, a motywacji innych jak interesowne, zwłaszcza materialnie i osobiście, często zupełnie niszcząc stronę słabszą.

 Takie tragiczne skutki daje np. równouprawnienie tego, co „w drodze” z tym, co posiadane (aż po piramidy finansowe wynikającego z „lewarowania” przez banki (i zawłaszczanie przez nie owoców tego, podczas kiedy to państwa i obywatele ponoszą całe tu ryzyko i koszty inflacji i kryzysów z tytułu „baniek” niespłacalnych kredytów i fikcyjnego zadłużenia państw (zasada działania lewara jest taka, że tylko siły trzeba mniej, aby wykonać daną pracę, ale zużycie energii jest takie samo, jak i bez lewara. W  „lewarowaniu” przez „banksterów” energii przybywa (jako że tu sumy pieniędzy i długów przybywa, a banksterzy zarabiają na każdej operacji, niezależnie od jej efektu), jest to więc oszustwo.

Dziś poziom długów wielu państw z tego tytułu praktycznie przekroczył możliwości ich spłaty – bez tego trzeba by ogłosić powszechne niewolnictwo zaczynając od USA.  W historii takie długi co 7 lat były umarzane. 

Lichwa zawsze jest niemoralnością, oszustwem, złodziejstwem i pasożytnictwem niezależnie od prawodawstwa, ale kiedy prawodawstwo to sankcjonuje, to znaczy, że i prawodawcy są niemoralni, są oszustami, złodziejami i pasożytami – przestępcami najgorszymi. Kto więc ma ogłosić to umorzenie?

To to samo co np. równouprawnienie monopolu i regulacji państwowych pod lobbingi korporacyjne z wolną konkurencją;

równouprawnienie własności z posiadaniem;

dóbr wspólnych narodu z dobrami prywatnymi obywateli (normalnie sens mają przy dobrze funkcjonującej sferze dóbr wspólnych narodu, a nie w konkurencji do nich, bo to jednak cały naród ponosi koszty stabilizacji i bezpieczeństwa całej przestrzeni gospodarczej, więc sytuacja, kiedy tu ktoś kręci swój prywatny biznes odbywa się kosztem narodu, jest więc pasożytnictwem i kradzieżą);

 potrzeby z wartością czy wartości wyższego i niższego rzędu (w danym czasie i miejscu, aż po potraktowanie czegokolwiek na tym świecie jako wartości samej w sobie);

nie tak dawno przeżywane (i dotąd nie rozliczone, nie osądzone nawet (zapewne z powodu zaangażowania w ten proceder „wymiaru sprawiedliwości”) równouprawnienie rubla i rubla transferowego (i samouwłaszczania się na tym komunistycznej nomenklatury, dotychczas nierozliczonej, a z blokowaniem tego przez spisek Okrągłego Stołu);

równouprawnienie  bankowości inwestycyjnej z pożyczkową, a państwowej z komercyjną, albo i

przestępczości zorganizowanej z indywidualną (przez co ta większa jest praktycznie nie zwalczana), a nawet

ideologii z religią (w jednym ze stanów USA nawet satanizm z religią sobie zrównali – a więc ta zaraza jest zdolna się rozprzestrzeniać – zresztą i islam judaizm syjonistyczny są bardziej ideologiami, i to faszystowskimi, jak religiami, a lewactwo chce u nich widzieć tylko religię).

Możliwości równouprawnień są ogromne – bo dziś, zgodnie z „literą prawa” na wszystkim można kręcić biznes, na wszystkim oszukiwać – wszędzie uzasadniać prawo bytu, a zaraz za tym ustanawiać i „prawo niebytu” z argumentacją, że to  „dla naszego dobra”

- ustanawiać równość  kobiety i mężczyzny, prawdy i fałszu, reguły i wyjątku, bytu i funkcji, istnienia i abstrakcji, formy i treści, wojny i pokoju, życia i śmierci.

Nadto niekompetentych, niedouków i ignorantów z fachowcami i doświadczonymi; teoretyków z praktykami ;

zasłużonych z rozwojowymi, wzrastającymi;  dobrych ze złymi;  

głupich z mądrymi (jeszcze można przy rozdzielaniu jabłek przez matkę między dzieci na podwieczorek, ale nie nagród za wykonaną pracę, bo te już muszą i wyrażać sprawiedliwość i motywować do prac następnych).

Wszystko to służy czynieniu z wybranych OSTATNIE OGNIWA EWOLUCJI, WYBRANYCH NA KONSUMENTÓW TEGO CO NAJLEPSZE, a POZYCJĘ jedynych pośredników i dystrybutorów dóbr limitowanych (z czasem wszystkich),  kosztem niszczenia i zniewalania wobec pozostałych, nie posiadających tego przywileju, z obowiązkiem jej respektowania. Razem służy to stanowieniu systemu pasożytniczego, niezależnie od tego, co nam chcą wmawiać.

Że to niemoralne, niesprawiedliwe i niedemokratyczne a nawet samozatraceńcze i ludobójcze wobec  ludzkości tłumaczyć nikomu nie trzeba. Że to obłęd dysponujących wystarczającymi środkami przemocy i strachu– też. Że musimy to powstrzymać my – oj, tu chyba już będzie wielu takich, co spyta: „A czemu ja???”

 

Ten stan zagubienia moralnego skutkiem błędnego wyniesienia prawa ponad moralność tak w życiu osobistym, jak publicznym dotyczy nie tylko Polski, ale i UE i całej cywilizacji zachodniej - powoduje w ogóle jej wciąż narastającą niezdolność do przetrwania w nadchodzącej  konfrontacji z cywilizacjami mniej zaawansowanymi i duchowo, i technicznie, ale zachowującymi zdolność do działań wspólnych. 

KOMENTARZE

  • Immanuel Kant: "Niebo gwiaździs­te na­de mną i pra­wo mo­ral­ne we mnie."
    -Tragedia polega na tym, że nasza europejska cywilizacja zapomina o tym na czym wyrosła i stała się wielka. -(Własnie owym "Prawie Moralnym"). -Grozi nam ponowne utonięcie w barbarzyństwie bez żadnych z jego zasad...:(((
  • @moher 19:05:42
    Mam już w przygotowaniu kolejną część rozważań z wielka krytyką narracji naszej rzeczywistości z punktu widzenia prawa, a prowadzącej do ogromu dotykających nas oszustw.

    Niestety nie pochwalę tu Immanuela Kanta, bowiem on jako filozof protestantyzmu mocno wsparł zasadę stanowienia prawodawstwa według zasady, tego "prawa moralnego we mnie", czyli zasady, że "nadrzędnym źródłem prawa jest norma produkowana przez prawodawcę".
    To od niego zaczęła się ingerencja prawodawstwa w całą sferę ludzkich wartości, a zatem i prób kodyfikacji wszystkich sfer ludzkiego życia po wszelkie totalitaryzmy władz.

    Biurokracja unijna garściami czerpie z myśli Kanta i nie zamierza tu zaprzestać produkowania bzdur - niestety na zgubę Europy.
    Ostatnio chcą ujednolicić płomienie świec, a na problem imigrantów odpowiadają prawem antyfobijnym;
    zamiast wzmacniać naszą siłę i pozycję moralną jako zdolną obronić nas w naszej tożsamości.
    Marginalizują naszą moralność, czyniąc nas bezbronnymi, zamiast jednoznacznie stawiać ją jako nadrzędną nad prawodawstwem.
    Rozwalają siłę moralną naszych wspólnot narodowych, przez co muzułmanie działając w zjednoczeniu, zyskują w ten sposób kolosalną przewagę.
  • @miarka, @moher
    5*****

    //Ten stan zagubienia moralnego skutkiem błędnego wyniesienia prawa ponad moralność tak w życiu osobistym, jak publicznym dotyczy nie tylko Polski, ale i UE i całej cywilizacji zachodniej - powoduje w ogóle jej wciąż narastającą niezdolność do przetrwania w nadchodzącej konfrontacji z cywilizacjami mniej zaawansowanymi i duchowo, i technicznie, ale zachowującymi zdolność do działań wspólnych. //

    SMUTNO MI BOŻE !!!!
    //Immanuel Kant: "Niebo gwiaździs­te na­de mną i pra­wo mo­ral­ne we mnie."
    -moher//
    SZCZĘŚĆ BOŻE !!! Helena
  • trzy-władza to nie demokracja,czas na czterowładzę.
    Czy stać nas Polaków na moralną demokrację?
    .3 - ta liczba nigdy nie da żyć i istnieć demokracji.

    Że to niemoralne, niesprawiedliwe i niedemokratyczne a nawet samozatraceńcze i ludobójcze wobec ludzkości tłumaczyć nikomu nie trzeba. Że to obłęd dysponujących wystarczającymi środkami przemocy i strachu– też. Że musimy to powstrzymać my – oj, tu chyba już będzie wielu takich, co spyta: „A czemu ja???”

    Ten stan zagubienia moralnego skutkiem błędnego wyniesienia prawa ponad moralność tak w życiu osobistym, jak publicznym dotyczy nie tylko Polski, ale i UE i całej cywilizacji zachodniej - powoduje w ogóle jej wciąż narastającą niezdolność do przetrwania w nadchodzącej konfrontacji z cywilizacjami mniej zaawansowanymi i duchowo, i technicznie, ale zachowującymi zdolność do działań wspólnych.
    Czy wspólnie stać nas na moralną demokrację
    prawdziwie zrównoważoną?????
    http://m.neon24.pl/796b1e9245222bd498254b772116c887,11,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • @miarka 19:39:56 -Masz rację. -Sam pomyślałem, czy dobrze czynię, cytując protestanta.
    -Przepraszam, chyba źle zrobiłem... - Chodziło mi jednak o samą moralność, którą każdy człowiek ma zapisaną w sercu. To zdanie, akurat trafnie to wyraża...
  • @Autor
    "Tu niestety, ale trzeba i dopuścić w pierwszym etapie przywracania sprawiedliwości i karanie niewinnych (na tym etapie zasada domniemania niewinności jest bezużyteczna), jeśli jest pewność, że w grupie podejrzanych jest winny – żadna bowiem zbrodnia nie może pozostać bezkarna, a ślad zbrodni zatarty. Sama bowiem bezkarność jest źródłem najgorszych patologii."

    Szkoda ze szanowny Autor nie dostrzega, iż popada w błędne koło takim rozumowaniem. Ukaranie niewinnego jest bowiem właśnie zbrodnią, która wymaga także kary - bo "bezkarność jest źródłem najgorszych patologii". Powoduje to nieskończony ciąg kolejnych zbrodni, uprawianych pod płaszczykiem wymierzania kary.

    Życzę szanownemu Autorowi tego, by nigdy nie znalazł się właśnie w takiej grupie osób podejrzanych zawierających jednego winnego i na własnej skórze nie odczuł zastosowania głoszonych przez siebie pomysłów.
  • @programista 07:56:09
    "Szkoda ze szanowny Autor nie dostrzega, iż popada w błędne koło takim rozumowaniem. Ukaranie niewinnego jest bowiem właśnie zbrodnią, która wymaga także kary - bo "bezkarność jest źródłem najgorszych patologii". Powoduje to nieskończony ciąg kolejnych zbrodni, uprawianych pod płaszczykiem wymierzania kary".

    Myślę że przeciwnie - to nie ja popadam w błędne koło takim rozumowaniem, a przeciwnie, przerywam błędne koło myślenia "odprawnego".
    Bo w myśleniu od prawnym zło popełnia i ten, co chce kogoś skrzywdzić i ten, co się broni przed krzywdą, krzywdząc agresora (a od winy uwalnia go tylko użycie środków współmiernych do zagrożenia).
    Tymczasem z punktu widzenia sprawiedliwości winnym jest ten, kto ją zaburza, a o zakresie obrony koniecznej decyduje sam zagrożony. W rezultacie nie ma dzielenia winy, a wszelkie złe skutki całego zdarzenia obciążają agresora.
    Skoro zaś nie ma dzielenia winy, to i nie ma zbrodni broniącego się.
    Skoro zaś nie ma dzielenia winy, to i nie ma zbrodni tego, kto wymierza sprawiedliwość, nawet kiedy ona jest wymierzana z nadmiarem w stosunku do samej zamierzonej winy sprawcy.
    Sam ten "nadmiar w stosunku do samej zamierzonej winy sprawcy" może mieć i wymiar włączania w proces ukrywania sprawcy i innych podejrzanych.
    To, że oni zostają ukarani razem z samym winowajcą obciąża w tym przypadku winowajcę, a nie sąd.
    Cała ta sprawa przypomina zabawę w dupniaka, czy głupiego Jasia, albo w ogóle przestępczość zorganizowaną, i terroryzm.
    Żeby tu przywracać sprawiedliwość, trzeba w ogóle tą "zabawę" przerwać. Bez tego ludzkie życie nie ma szans.

    A co do "odczuwania na własnej skórze..." - no cóż? Można odczuwać powoli ... i ginąć bez nadziei, a można i stanąć do walki choćby nierównej i kosztownej, również w "krew faktycznie niewinnych", ale dającej zawsze jakąś tam nadzieję na przeżycie reszcie.
  • @miarka 12:06:09
    "Tymczasem z punktu widzenia sprawiedliwości winnym jest ten, kto ją zaburza, a o zakresie obrony koniecznej decyduje sam zagrożony."

    Obrona konieczna dlatego nazywa się KONIECZNĄ, iż jej zakres jest ograniczony, a nie dowolny. Ograniczony przede wszystkim do samego sprawcy, a nie do osób postronnych.
    Broniący się wykraczając poza obronę konieczną sam staje się sprawcą i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny.

    Szanowny Autor zaś po prostu stara się uzasadnić bezwzględny terror, który nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Tak samo jak szanowny Autor uważali zarówno czekiści jak i naziści.
  • @moher 00:56:11
    Akurat to zdanie jest z serii tych "mądrości", co to daje się dowolnie interpretować. Ono jest wręcz mottem działania wszelkich oszustów stosujących "narrację rzeczywistości przez prawo".
    Prawo moralne, to i obowiązek moralny, a tu już mały myk i odpowiedzialność tylko moralna. Pod tym pretekstem cała sfera władzy wynosi się ponad prawo i sprawiedliwość, prawość i moralność, bo głosi zasadę, że władza nie musi być moralna. Działalność polityczna, to i prawa i obowiązki polityczne... i mały myk, po czym już odpowiedzialność polityczna polityków w sensie braku odpowiedzialności karnej.
    Takie sformułowania typu "ładnie, zwięźle i prawda" każdy może odbierać po swojemu - jeden widzieć w tym mądrość, drugi – fałsz, a każdy to, co mu wygodne. (ten wątek zaraz spróbuję rozwinąć w planowanej drugiej odpowiedzi do Caseya pod częścią 1).

    Piszesz też, że chodziło Ci o samą moralność i że człowiek ma ją zapisaną w sercu.
    Trochę to widzę inaczej - to że moralność nie jest wartością sama w sobie, że dopiero mamy ją kształtować i podporządkowywać sumieniu, które też powinniśmy poddawać formacji w dobrym i świętym duchu. Że w sercu to mamy zapisany obraz Boży, pewien wzorzec dla sumienia, uczuć i decyzji, ale mamy tam i swoją wolną wolę. W rezultacie to, co z naszego serca, czyli "z nas" wychodzi wcale nie musi być moralne.
    Przeciwnie - kiedy potraktujemy to w ten sposób, iż uznamy się za posiadaczy prawa moralnego, możemy czuć się uprawnionymi do każdej zbrodni, do każdej bezduszności, do każdego odczłowieczenia...
  • @programista 12:45:04
    "Broniący się wykraczając poza obronę konieczną sam staje się sprawcą i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny".

    Wykroczenie poza obronę konieczną to jest tylko wymierzanie od razu zemsty na pokonanym. Natomiast dopóki agresor nie jest pokonany, czyli pozbawiony możliwości szkodzenia, a jego zły zamiar trwa, obrona konieczna też trwa.

    Więcej.
    O odpowiedzialności broniącego się nie ma mowy, bo dopóki sprawiedliwość zaburzona przez agresora nie zostanie przywrócona, to i żadne prawodawstwo nie obowiązuje.

    Sprawiedliwość ma zawsze priorytet przed prawodawstwem i praworządnością.

    Prawodawstwo ma sens tylko w warunkach panowania sprawiedliwości. Inaczej by było sztuką dla sztuki, pustą formą.

    "Szanowny Autor zaś po prostu stara się uzasadnić bezwzględny terror, który nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Tak samo jak szanowny Autor uważali zarówno czekiści jak i naziści".

    Wierutne bzdury, czysty satanizm. To za prawodawstwem uznawanym za wartość idą ideologie i idzie terror - sprawiedliwość niesie od niego wolność, bo i sama jest niekwestionowaną ludzką wartością, i służy ludzkim wartościom wyższego od niej rzędu.
  • @miarka 13:37:37
    Proszę się odnieść do kwestii obrony koniecznej w przypadku do osób trzecich, całkowicie niewinnych - bo tego dotyczą moje komentarze.

    Szanowny Autor następującymi tezami:

    "ale trzeba i dopuścić w pierwszym etapie przywracania sprawiedliwości i karanie niewinnych (na tym etapie zasada domniemania niewinności jest bezużyteczna), jeśli jest pewność, że w grupie podejrzanych jest winny"

    "o zakresie obrony koniecznej decyduje sam zagrożony"

    sugeruje prawo do stosowania odpowiedzialności zbiorowej przez broniącego.
    Czyli dosadnie ujmując prawo do uśmiercenia całego miasta, jeżeli jeden z jego mieszkańców stanowi zagrożenie dla kogoś.

    Nie chce mi się wierzyć, że szanowny Autor nie zdaje sobie z tego sprawy.
  • @programista 15:29:43
    "Proszę się odnieść do kwestii obrony koniecznej w przypadku do osób trzecich, całkowicie niewinnych - bo tego dotyczą moje komentarze".

    Zasadniczo to chodzi mi o sytuację, kiedy aktywny zbrodniarz, lub zbrodniarze ukrywają się za plecami osoby, czy osób niewinnych. O sytuację kiedy wiadomo, że zbrodniarz w tej grupie jest, ale nie można go powstrzymać bez skrzywdzenia tych osób - oczywiście po to, by chronić inne osoby i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się zbrodni i krzywdzenia innych przez pozostawienie zbrodniarza w bezkarności i wolności to umożliwiającej.
    Takie "osoby trzecie, całkowicie niewinne to są "żywe tarcze" - i to zbrodniarz już wydał na nie wyrok, a nie ten, kto będzie postępował dalej w obronie koniecznej czy to swojej, czy innych osób.

    "sugeruje prawo do stosowania odpowiedzialności zbiorowej przez broniącego".

    Nie. Odpowiedzialność zbiorowa jest wtedy, kiedy ciężar winy jednego, czy nawet grupy jest rozkładany na ogół społeczności, w sytuacji, kiedy wina była zaciągana bez udziału ogółu.
    Tu broniący stawia wyżej moralność jak sprawiedliwość zupełnie prawidłowo.
    Najpierw się obronić, później przywrócić sprawiedliwość, żeby w końcu mogło panować prawo.

    "...Czyli dosadnie ujmując prawo do uśmiercenia całego miasta, jeżeli jeden z jego mieszkańców stanowi zagrożenie dla kogoś".

    A czy to jest możliwe, żeby ktoś całe miasto sterroryzował, żeby go osłaniało, kiedy będzie chciał kogoś skrzywdzić?

    Oczywiście, że może dysponować jakąś potężną bronią masowego rażenia, a kryć się za dużą ilością mieszkańców - przecież powstrzymanie go byłoby jasną koniecznością...
    Mamy tu w historii wspaniały przykład obrony Głogowa, kiedy to broniący się nie oszczędzili nawet własnych dzieci użytych przez Niemców atakujących miasto w charakterze żywych tarcz.
    Przykład wzorcowo moralny.

    "Nie chce mi się wierzyć, że szanowny Autor nie zdaje sobie z tego sprawy".

    Zasadą musi być, że z terrorystami kompromisów się nie zawiera, a nawet się nie pertraktuje, pozwalając im ujść bezkarnie - nawet jak trzeba uśmiercić "żywe tarcze" żeby ich powstrzymać.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930