Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
211 postów 3336 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Nowe formy trollingu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Trolling to zjawisko patologiczne na forach internetowych, zjawisko często lekceważone, ale bardzo niebezpieczne.

 Nie tylko pozbawia sensu nasze blogowanie, ale jak z każdym złem dość szybko i należycie nie skarconym, wyrasta w bezkarności, tupecie, bezwstydzie i bezczelności. Nadto coraz bardziej przenika do środowiska życia społecznego i politycznego człowieka, do życia jak najbardziej realnego siejąc zgorszenie i demoralizację.

Tu już trzeba zdecydowanych powszechnych i zorganizowanych działań.

1.      1. Zwykły troll to zły duch, który chce zakłócić dobremu blogerowi jego przekaz adresowany do ogółu czytelników – rozumianych jako dobrzy ludzie. Chce zakłócić wymianę zdań mającą na celu zobaczyć problem w różnych aspektach, a zwłaszcza zakłócić formułowanie wniosków co do tego jak rozwiązać problem bieżący oraz jak zabezpieczyć się i zorganizować, aby podobne problemy już się nie powtarzały.

 

Kiedy troll wchodzi do dyskusji, ze swoim trollingiem, „nie daje pogadać”. – Zwykle ściąga dyskusję na tematy poboczne, dalsze jak tło tematu głównego.

 

Troll w tym celu zwykle atakuje nieistotny szczegół, rzadziej samą ideę notki jako niepoważną, czy blogera jako niepoważnego - bywa że i dyskutantów, zwłaszcza „starych znajomych” – w tym znajomych trolli.

Wątki osobiste są jego ulubionymi, zadaje głupie pytania. Szczególnie lubi śmieszne obrazki. (Same obrazki są dobre a merytoryczne są mile widziane jako bardzo dobre. –– Niestety u trolla intencją jest tu sianie sabotażu, destrukcji i wrogiej propagandy. „Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów” – u trolla jest to w złym kierunku – niedostatku informacji ważnych, lub nadmiaru jako bełkot i szum informacyjny, czy w ogóle fałsz lub destrukcyjna dezinformacja).

Lubi też zamieszczać linki do tekstów lub filmów o obszernej treści, gdzie przemyca albo nadmiar treści rozwadniający temat, albo treści bezpośrednio destrukcyjne wobec tematu, na lub na temat całkiem poboczny. Charakterystyczne, że nie wskazuje miejsca które dotyczy omawianego wątku dyskusji.

Szczególnie tu się wyróżnia „troll religijny” z cytatem z Biblii na pół strony, gdzie potrafi być wiele różnych odniesień, a on to zamieszcza nawet bez komentarza.

 

2.      2. Trolla trzeba zdemaskować publicznie.

Koniecznie. Z opinią publiczną liczyć się musi. Zdemaskować trolla to i obnażyć jego kłamstwa, manipulacje i narracje rzeczywistości nie stojące na prawdzie jedynej.

Dalej trzeba wypunktować w jego wypowiedziach zwłaszcza wątki dyżurne, czy bieżące tematy zastępcze, pogoń za sensacją „przy okazji” (z jego punktu widzenia), a realizowaną „pod pretekstem” (w rzeczywistości).

Tylko że to nie zawsze od razu wystarcza. Taki potrafi zaraz „odbijać piłeczkę” w kierunku tego, co go demaskuje, albo i całej grupy, która w mniemaniu trolla jest gorsza od niego (kto gorszy, a kto „mniejszym złem” to motyw trollingu sam w sobie, bo złem jest już brak dobra (brak zła nie jest dobrem), a przeciwieństwem dla zła jest inne zło (mimo że przeciwieństwem dla dobra jest zło) – tu symetrii nie ma.

To nie ma żadnego znaczenia, czy troll wskazuje tu grupę rzeczywistą, czy urojoną – dla trolla ważne, że dyskusja popłynie w bok. – Główny cel zwykłego trollingu zostanie osiągnięty.

 

 

3.      3. Zwłaszcza trzeba uważać na trolla własne sztywne narracje rzeczywistości, choćby już nie raz skrytykowane, a nawet obalone przez innych komentatorów – i nie pozwalać mu na ich nachalną prezentację. To motywy, które mu się nie nudzą dopóki są tacy co to kupują i jeszcze chwalą nie widząc trucizny, a i klientów tu może mieć wiernych i licznych.

– Zwłaszcza typowe są dla niego nadmierne patrzenie na szczegóły, lub nadmierne uogólnienia. To typowy osąd fałszywy i manipulatorski. – Uczciwy, dobry i bardzo dobry osąd ma swoją dobrą i bardzo dobrą, sprawiedliwą miarę.

 

4.      4. Mając zidentyfikowanego trolla nie wolno dać sobie narzucić jego linii kierunkowej, płaszczyzny zmagań, czy narracji danej rzeczywistości przez jakiś element wiodący wynoszony do rangi wartości samej w sobie. Na niektóre diabły to trzeba płaszczyzny zmagań z horyzontami wieczności.

Tu trzeba szczególnej czujności, bo jest jak w handlu – prawa do towaru nabywa się dopiero jak się spełni obowiązek zapłaty według wymagań świadomie i dobowolnie zawartej uczciwie i w dobej intencji umowy. Ten, kto narzuca swoje warunki jako realizowane wcześniej zyskuje nie tylko pole manewru dla oszustw, ale i możliwości zniewoleń tego drugiego, co już koszty poniósł.

 

Wolność, uczciwość, logika, natura, dobra wola – bez tego wszelkiego rodzaju trolle dokonują oszustwa jak w matrixie – każdy wybór dokonywany w tych warunkach przez ich ofiary okazuje się (przynajmniej może okazać się) wyborem złym. Czy to będzie prawo, czy poprawność polityczna, interes, czy przyjemność. Może nim być i moralność.

Zawsze taka „wartość” staje się idolem, bożkiem, demonem – staje się ważniejszym od wszelkich naturalnych ludzkich wartości wyższego rzędu tak, jakby one nie istniały, ale już od wartości niższego rzędu już ich służebność sobie potrafi nawet wymusić.

Wymusić czy to przemocą, czy terrorem - czy medialnym, czy „aktu bezprawnego” jakim ostatnio coraz częściej jest prawodawstwo unijne czy państwowe, albo i umowy międzynarodowe – jak umowa CETA z wpisanym do niej bandyckim wymuszeniem „prawa do zysku”.

 

W tych warunkach „dyskusja po linii trolla” może już krzywdząco atakować osoby całkiem normalne z tytułu poczucia przez trolla jakiejś misji np. typu „zaufanie władzy”, „obiecanka cacanka a głupiemu radość”, „dla waszego dobra”, „mniejsze zło”, „masz prawo”, albo aktualna antyniepoprawność.

Zwłaszcza niebezpieczne, a szczególnie często spotykane w dyskusjach są takie zwarcia „anty-” z „anty-anty-” – od antify zaczynając, na antytrollingu kończąc (nie musi być po drugiej stronie ani faszysty ani trolla – może być patriota lub osoba rozwijająca wątek analogii do tematu). Ważne, że taka nadmierna walka z trollingiem to też trolling – każda walka jest normalnie dobra i bardzo dobra – zły jest tylko niedostatek walki i nadmiar walki – tu nadmiar.

 

W ogóle to każde „anty-anty-„ jest gorsze od samego „anty-”, bo to już jest publiczne wyzwanie postawione temu „anty-” – Jeżeli ten atakowany pierwotnie jest zły, to ten „anty-” musi być gorszy, bo on już działa agresywnie i siłowo. Dalej każdy „anty-anty-” musi być coraz gorszy i czuć się silniejszym – inaczej nie porywałby się na jawną walkę.

 

5.      5. Nie karmić trolla. To nie zawsze wystarcza. Są jeszcze tacy, co uważają, że „mają prawo” do tego co robią, a więc i wszystko co się napisze w ich kierunku mogą atakować, traktując to jako swoją pożywkę tematów do zaczepień i dalszych uzurpacji czyli „karmienie trolla”. Wtedy już mało kto pamięta o temacie dyskusji.

Sytuacja „karmienia trolla” powoduje, że natychmiast do „dyskusji” ściągają tabuny trolli. Zawsze jest okazja komuś dołożyć – a to trolle lubią najbardziej.

Typowo – trolle stają po stronie silniejszego i całą watahą. – To też trolle lubią najbardziej.

 

I po dyskusji. Czasami starczy i jeden taki na początku, aby już skutecznie odstraszyć tych, co by dyskusję chcieli rozwijać merytorycznie i z należną powagą wobec tematu i z należnym szacunkiem dla autora i jego gości.

 

To też nie zawsze wystarcza. Są trolle, które tylko marzą o tym, żeby im zostawić pole bitwy. Wtedy ochoczo ogłaszają się królami, zwycięzcami, i jeszcze nawtykają temu, co został faktycznym moralnym zwycięzcą.

 

Wtedy takiego trolla trzeba karmić – tylko taką mu michę zgotować żeby mu się odechciało.

A jak administracja takiego czasami chroni, to wtedy micha taka żeby mu w pięty poszło jak tylko zacznie, albo ostrzeżenie i ban, czy przy wyjątkowo złej woli trolli i ban bez ostrzeżenia.

 

6.      6. Troll to diabeł, a diabłu sztuczki najlepiej wychodzą, kiedy jest niewidzialny, a jeszcze lepiej, kiedy w niego w ogóle nie wierzymy. A najbardziej to trolle lubią, kiedy ktoś trzeźwy wskazuje na nich jako na diabła, a ich przyszłe ofiary same to racjonalizują, tłumaczą ten trolling jako zjawisko korzystne dla siebie, a nawet pozytywne dla ogółu, choćby, że „troll też człowiek” i też go obejmują „prawa człowieka” lub też zjawisko konieczne, aby mogło zwyciężać jakieś dobro. Racjonalizując nie widzą ustawek typu dobry glina – zły glina (a później się dziwią, że co wybiorą, to jest źle jak w matriksie).

Stąd jest tylko kroczek do samozatraceńczej chęci zaznawania trollingu, czy innego dawania się krzywdzić przez same ofiary.

Niektórzy są wręcz dumni z tego, że nikogo nie banują odpowiednio do spotykanego w realu cierpiętnictwa. Na takich to szczególnie trzeba uważać – w każdej chwili mogą przejść na stronę trolli.

 

Broni jaką jest ban (i chyba z żadnej innej) nie wolno się wyrzekać. Można jej nawet nie użyć, kiedy ma się na podorędziu broń bardziej współmierną do zagrożenia, ale mieć trzeba, bo nigdy nie wiadomo co psychopacie strzeli do głowy.

Bronić siebie i tych, za których się jest odpowiedzialnym, bronić swoich wartości jest dobrze, a nawet bardzo dobrze kiedy jest to konieczne. Złą jest tylko obrona niedostateczna i obrona nadmierna.

 

7.      7. Trollowi najlepiej ukryć się za maską blogera. Taki bloger-troll jest szczególnie niebezpieczny, bo działa jako zdrajca. Podszywa się pod zwykłego blogera, dobrego, uczciwego, poważnego człowieka. Wszystkie cechy zwykłego trolla też zachowuje.

Same trolle się tam swoim psim swędem poznają bez wątpliwości – gorzej, że trolle-blogerzy łatwo tu mają zwodzić czytelników.

Nad tym punktem 7. warto się zastanowić szczególnie bo to i patologia niebezpieczna szczególnie.

Taki bloger to „czystej wody” satanista. Cała jego notka jest obliczona na ściągnięcie tabunów trolli a administracje to nawet lubią, bo od razu dostają kosmiczną ilość wejść czytelników, którzy lubią sobie sycić lub rozładowywać swoje frustracje. Ale to nie wszystko. Wiele bowiem wskazuje na to, że taki bloger-troll robi tu jakiś niemoralny biznes. Każdy słyszał o hasbarze. Kopaczyna nie tak dawno z premierowskiego stolca zapowiadała wysłanie tłumu płatnych trolli, co mieli wspierać jej linię antypolityczną. Wiemy, że nie szczędzą tu grosza korporacje prywatne, np farmaceutyczne, czy szczepionkarskie i fundusze demoralizatorskie, zwłaszcza „organizacje pozarządowe” finansowane z zagranicy, oraz biznes niemiecki, który zgodnie z ich „prawem” odlicza sobie środki na korupcję od podatków.

Jeszcze zwykły trolling można przypisać frustracjom, brakom charakteru, czy świadomości, ale trolling blogera to chyba już musi być skutkiem korupcji, zaś trolling antypolityka (pełniącego zdradziecko funkcję polityka) to już skutek korupcji na pewno.

Taki troll-bloger sam porusza tematy dyżurne, tematy zastępcze do tego co się naprawdę ważnego dzieje w polityce. Robi więc to, co sprzedajny antypolityk, albo i sprzedajna partia faktycznie antypolityczna.

Mało tego – taki troll-bloger-satanista staje się też trollem antypolitykiem nie tylko na swoich blogach, ale i w realu – czy to między znajomymi, czy np. jako troll-poseł występujący ze sloganami poprawności politycznej w Sejmie i to na poważnie, czy jak ostatnio troll Korwin-Mikke wyskakujący z atakiem na feministki-feminazistki w Parlamencie Europejskim akurat wtedy, kiedy strona Polska potrzebowała spokoju w jej sprawach, bo zamierzała oprotestować kandydaturę Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Trolling był szczczególnie perfidny, bo cała ta dyskusja bardzo szkodziła Polsce. - Wszelkie lewackie, satanistyczne, demoralizatorskie, poprawnopolityczne media Europy miały tu używanie przez kilka dni, a później już jednym tchem mogły przejść  do ataku na polski  rząd.

I to, że mogło tu nastąpić to płynne przejście to też ma wymiar skutku tego trollingu i jego celu. Tu się świetnie wpisuje i znów płynnie wchodząca tematyka wyjścia Polski z UE. Polska staje się tu „chłopcem do bicia” w sytuacji kiedy to jest zwykły temat zastępczywobec planu ustanowienia „Europy dwóch prędkości”, czyli tego co może być dla takich państw jak Polska najgorsze.

– A tymczasem sprawa jest bardzo poważna, bo grozi utrata korzyści z członkowstwa w UE, a pozostanie wewnątrz UE jako twór kolonizatorski, wyzbyty suwerenności, a do tego rozbrojony i z długami sztucznie spreparowanymi do spłecewnia i innymi ze stratami oraz kosztami do poniesienia. – Tak więc jeszcze raz miałby czekać Polskę akt upokorzenia i zniewolenia za pomocą faszystowskiej zasady „prywatyzacji zysków, a uspołecznienia strat i kosztów”.

Tylko czy to koniec konsekwencji tego wypuszczenia trolli do środowiska politycznego człowieka? Przecież obawiać się też trzeba jeszcze czegoś gorszego, jeszcze bardziej stanowiącego UE jako twór totalitarny. - No bo po co był im tak bardzo potrzebny Tusk – człowiek, który się zasłużył dla banksterstwa, bo w krytycznej sytuacji konfliktu greckiego nad ranem, kiedy Grecja już obroniła swoją suwerenność stanowczo zapowiedział, że nikt nie może wyjść z sali obrad (bo wynik ustaleń musi być korzystny dla banksterstwa – i tak się stało).

Wprawdzie za obradującymi nie stanęli żołnierze z wycelowaną w nich bronią, ale z pewnością każdy tak się poczuł, bo to już była groźba najpoważniejsza.

Dzieje się jedno, ale światło i uwaga tych co decydują i obserwują, oraz kontrolują i komentują idzie na co inne, a przez to uczestnicy nie widzą prawdy tego, co się rozgrywa naprawdę.

Troll blogowy, troll antypolityczny, czy diabeł – na jedno wychodzi. Zawsze naświetla to co fałszywe, a to co prawdziwe czyni przykrytym, niedostrzegalnym, usypia czujność, odwraca uwagę, przekręca hierarchię wartości, pomaga oszustom, złodziejom i zbrodniarzom.

I nie ważne, czy na blogu, czy w realu - choć tylko w realu leją się łzy i krew, i realnie rozpadają się domy, fabryki i rodziny, i realnie giną ludzie.

KOMENTARZE

  • Do autora !
    Jednym zdaniem ! To się nazywa wekslowanie tematu , to stary sprawdzony żydowski sposób by temat skierować na boczne tory lub temat ośmieszyć !

    Cytuje autora .
    [ troll to zły duch, który chce zakłócić dobremu blogerowi jego przekaz adresowany do ogółu czytelników – rozumianych jako dobrzy ludzie.
    Chce zakłócić wymianę zdań mającą na celu zobaczyć problem w różnych aspektach, a zwłaszcza zakłócić formułowanie wniosków co do tego jak rozwiązać problem bieżący oraz jak zabezpieczyć się i zorganizować, aby podobne problemy już się nie powtarzały. ]

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach ! Zniszczyć żydowską UE !!!
  • @Miarka
    Polecam. Pozdrawiam. http://zezem.salon24.pl/328788,masc-na-trolle-i-inne-pozyteczne-rady
  • @Repsol 11:34:16
    Dobre, zwłaszcza końcówka:
    "Dlatego też - banujcie bez litości, koledzy blogerzy! Jakkolwiek trolle nie będą za to na was ujadać - banujcie! Nie ma co się przejmować wyciem kundli za oknem. Będą was nazywać cenzorami, komuną, czymkolwiek plugawym - olejcie to. Wolność nie jest dla bydląt. I nie dajcie się sprowokować do kontaktu poza waszym blogiem. Powściągajcie emocje, miejcie na uwadze Kodeks Boziewicza, w myśl którego osoba bez zdolności honorowej nie może was obrazić. Zanim dacie upust złości na trolla i napiszecie jakiś komentarz, pomyślcie, jak wkurzony i zawiedziony będzie troll brakiem waszej reakcji. Jak będzie się ciskał, miotał i wył z głodu :)"

    Potwierdzam - poza swoim blogiem też.
    Uczestniczyłem niedawno w dyskusji w której brał udział i troll, którego zbanowałem. Nie zwracałem na niego uwagi, a ten wciąż ponawiał zaczepki. W pewnej chwili zauważyłem, że doszedł nowy komentarz, ale licznik zamiast wskazać 161 pokazał 123. Okazało się że troll wycofał wszystkie 38 swoich komentarzy. Mało tego, dopatrzyłem się też że również ze swoich notek usunął wszystkie komentarze - i swoje, i komentatorów.

    Jednak zasada "nie karmienia trolla" ma swoją skuteczność głównie na blogach z dużymi dyskusjami.
    Na blogach, które nie wzbudzają większego zainteresowania komentatorów wejście trolla potrafi całkiem zablokować dyskusję, albo wypaczyć ideę notki.
    To m.in. sytuacja o której powyżej piszę:
    "Wtedy takiego trolla trzeba karmić – tylko taką mu michę zgotować żeby mu się odechciało".
    ... "odechciało", bo już nie będzie miał gdzie ugryźć.

    Na własnym blogu jest ban, na blogach gościnnych tylko "przekarmienie trolla", "aż mu w pięty pójdzie".

    Dobry też straszak na trolle:
    https://youtu.be/xnEegSnc9Sw
  • @ele 08:03:21
    "To się nazywa wekslowanie tematu , to stary sprawdzony żydowski sposób by temat skierować na boczne tory lub temat ośmieszyć !"

    Tak, ale to można ciągnąć. Dochodzi np uzurpacja trolla co do władzy z przejściem do terroryzmu, zwłaszcza zamęczania żądaniami, czy swoimi projekcjami, czy zawłaszczanie "przestrzeni życiowej" bloga z przejściem do stanowienia "praw" i zaraz narzucania swojej "narracji rzeczywistości przez prawo" - a więc w praktyce sprowadzanie wszelkiej dyskusji merytorycznej do tematyki litery i materii "prawa".

    Za tą "narracją rzeczywistości przez prawo", czy odpowiednio "narracją rzeczywistości przez dowolną ideologię, np. poprawności politycznej" dochodzi cały szowinizm ideologiczny z którego siły czerpie taki troll.
  • Trolle należą do naturalnego środowiska internetu i są niezbędne!
    Boże, jakiego to trolle doczekali się elaboratu, może to jakaś praca doktorska? Mam nadzieję, że nie zostanie on potraktowany jako diagnoza nowej choroby społecznej, którą należy bezwzględnie zwalczać. Wszak trolle to naturalna w sieci flora higieniczna. Jak w świecie zwierzęcym regulowanym przez drapieżników. Że trolle w wirtualu to drapieżniki nie ulega wątpliwości. Ale dzięki swej naturze eliminują lub hamują rozwój ideologów jednej prawdy. Atakowanie trolli jest jak zwalczanie dolegliwości ciała za pomocą antybiotyku. Chory chce zniszczyć jedną bakterię, ale przy okazji niszczy te pożyteczne niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Najczęściej totalne zwalczanie trollingu jest dyktowane osobistą nienawiścią do jednego lub kilku osobników, którzy mieszają z błotem twory chorego umysłu jakiegoś autora, który uważa je za prawdę objawioną.
  • "Trolla trzeba zdemaskować publicznie"
    Idąc za radą Autora, stwierdzam, że najbardziej uprzykszonym trollem na Neonie jest Husky, który na co najmniej dwóch portalach dyżuruje 20/24.
    Jest jeszcze kilku innych, rozwadniających dyskusje, zadających autorom kretyńskie pytania, albo z upodobaniem atakujących osoby autorów wpisów i przy okazji czytelników popierających ich idee, ale w/w zdecydowanie jest wodzirejem. Nie ma praktycznie dyskusji, żeby się nie pojawił i zastanawiam się od dłuższego czasu, dlaczego Administracja to toleruje, bo niemożliwością jest, aby tego nie widziała.
  • @Slav 16:36:40
    "Wszak trolle to naturalna w sieci flora higieniczna."

    Owszem, ale wszystko w rozsądnych granicach, bo inaczej organizm - czyli portal zostaje zniszczony, albo przestaje być czytany. Gdzie trolle rządzą, ubywa blogerów, czytelników i komentatorów.
  • @Slav 16:36:40
    W odpowiedzi przypomnę, że w punkcie 6. tekstu piszę:
    "6. Troll to diabeł, a diabłu sztuczki najlepiej wychodzą, kiedy jest niewidzialny, a jeszcze lepiej, kiedy w niego w ogóle nie wierzymy. A najbardziej to trolle lubią, kiedy ktoś trzeźwy wskazuje na nich jako na diabła, a ich przyszłe ofiary same to racjonalizują, tłumaczą ten trolling jako zjawisko korzystne dla siebie, a nawet pozytywne dla ogółu, choćby, że „troll też człowiek” i też go obejmują „prawa człowieka” lub też zjawisko konieczne, aby mogło zwyciężać jakieś dobro. Racjonalizując nie widzą ustawek typu dobry glina – zły glina (a później się dziwią, że co wybiorą, to jest źle jak w matriksie).

    Stąd jest tylko kroczek do samozatraceńczej chęci zaznawania trollingu, czy innego dawania się krzywdzić przez same ofiary.

    Niektórzy są wręcz dumni z tego, że nikogo nie banują odpowiednio do spotykanego w realu cierpiętnictwa. Na takich to szczególnie trzeba uważać – w każdej chwili mogą przejść na stronę trolli".


    To, co piszesz to typowy przykład racjonalizacji trollingu jako zjawiska
    - korzystnego dla siebie
    - pozytywnego dla ogólu
    - koniecznego, aby mogło zwyciężać jakieś dobro

    Nadto punkty 1-6 dotyczą zwykłego trollingu, a więc takiego jeszcze stosunkowo niegroźnego.
    Trollingu dość dobrze nam znanego, trollingu w sensie ogólnym zdemaskowanego.

    Nie dotyczą one tytułowych "nowych form trollingu" - przepatologii powiązanych z satanizmem.
    A tu mamy i trolla-blogera, ewidentnego oszusta, czy trolla trollującego środowisko polityczne by instalować w nim antypolitykę, czyli wszelką przemoc, terror, gwałt, rabunek i zbodnię, oraz trollującego i środowisko społeczne człowieka w tym zwłaszcza przez jego deprawację i demoralizację po zgorszenie malucznikich, nieodpowiedzialność i postawy samozatraceńcze.

    To zdecydowanie nie ma nic wspólnego z prawdą, naturą, dobrem, pięknem, życiem.

    Skutkiem tych trollingów jest to najgorsze co może spotkać człowieka bezpośrednio lub pośrednio.
    A spotka niewątpliwie, jeśli tu nie podejmiemy zorganizowanej i konsekwentnej obrony siebie samych i siebie nawzajem jako ludzi dobrych.
  • @Slav 16:36:40
    Jeszcze raz wrócę do Twojego intrygującego komentarza.
    Twój głos przypomina mi notkę Janusza Górzyńskiego http://janusz.neon24.pl/post/136197,niewolnictwo-wspolczesne

    Chodziło o podobną sprawę - on uzasadniał, że zło powinno mieszkać z dobrem.
    Tutaj zło ma twarz trolla.

    Ze względu na bogactwo odniesień nie poprzestanę na zalinkowaniu, ale przytoczę cały swój wtedy zamieszczony komentarz:

    "@Janusz Górzyński 20:38:27
    "A po co zło mieszka z dobrem?
    Albowiem jest to najoptymalniejsza sytuacja wiodąca do zbawienia!"

    Nie zgadzam się z tym zdaniem.
    Jest w nim herezja samozbawienia. Zbawienie jest łaską którą trzeba podjąć i z nią współpracować w intencji Łaskawcy.
    Samo mieszkanie obok zła to raczej buddyzm nakazujący życie obok demonów.
    W chrześcijaństwie nie ma tolerancji dla zła - "Ten, kto umie dobrze czynić, a nie czyni - grzeszy" (Jk 4, 17).



    "Dlaczego źli mieszkają na świecie ? Otóż dla trzech powodów oni istnieją;
    1. Abyśmy zwrócili na łaskawość Boga
    2. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest wszechmogący i cierpliwy
    3. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest prawdą i miłością oraz sprawiedliwości".

    I po cóż byśmy mieli zwracać tą uwagę? - Po to, żeby popaść w bierność i cierpiętnictwo?
    Żadną miarą. Po to aby docierać do konkretnych łask Bożych i tą patologiczną rzeczywistość w której istnieją źli przemieniać z Bożą pomocą na taką, w której ich nie ma.


    "Bóg stwarza grzesznikom przestrzeń do tego, aby się nawrócili. Zatem nasze pragnienie natychmiastowego ukarania grzeszników wypływa nierzadko z naszej pychy i zemsty oraz żalu, że Bóg zwleka z wygubieniem grzeszników".

    Nasze pragnienie ukarania grzeszników jest słuszne, dobre i bardzo dobre. Złe jest tylko pragnienie ukarania grzeszników niewystarczające i nadmierne.
    Ten przypadek, że "nasze pragnienie natychmiastowego ukarania grzeszników wypływa nierzadko z naszej pychy i zemsty oraz żalu, że Bóg zwleka z wygubieniem grzeszników" dotyczy nadmiernego - więc złego, już grzesznego - pragnienia ukarania grzeszników.

    Kiedy mamy możliwość karania grzeszników, mamy to robić bez zbędnej zwłoki, bo zło nie skarcone bezczelnieje i obrasta w bezkarność, swoją bezkarność może traktować jak prawo nabyte. Obrasta w pychę i stronników, przez co wyradza się w całą przestępczość zorganizowaną dopiero trudną do zwalczenia.


    "Bóg zezwala na prześladowania bo męczeństwo jest największa łaską".

    Przecież to nieprawda. Męczeństwo nie byłoby niczym chwalebnym, żadną zasługą, gdyby nie było wolną i świadomą decyzją męczennika.
    Ono nie przychodzi na człowieka z zewnątrz ani z góry, a jest decyzją wewnętrzną, oddolną, służebną.


    "Bóg pozwala na tęsknotę za sprawiedliwością, albowiem jest to prawdziwa tęsknota za Bogiem".

    Bóg nie tylko pozwala, Bóg błogosławi tym co pragną i łakną sprawiedliwości. Błogosławieństwo zaś poprzedza drogę. To zaś oznacza, że wyposaża na drogę walki i wspiera tych, co chcą sprawiedliwości.
    "Biada rękom opuszczonym". "Ten, kto umie dobrze czynić, a nie czyni -grzeszy".


    "Heretycy ... Źli skazili swoją duszę fałszywymi poglądami i pogrążają się w przewrotnych obrzędach".

    To te "przewrotne obrzędy" podtrzymują ich w złudzeniach, że coś robią, podczas gdy gniją w bierności i faktycznym samozatraceniu.


    "Bożą sprawiedliwością jest nauczanie Świętej Ewangelii, dzięki której odsiejemy kąkol".

    Przecież przypowieści o kąkolu wcale nie chodzi o nas, tylko o to, że Bóg jest sprawiedliwy, choć nierychliwy.

    My nie zawsze panujemy na tyle nad sytuacją, by móc czekać do zbioru plonu. Często "kąkol" może szkodzić nam wcześniej, często szkodzi przez fakty dokonane i propagandę, a zwłaszcza przez zdradę...

    My mamy "być rychliwi" - pchły to mamy nawet łapać w pośpiechu, mamy działać kiedy możemy, nie znamy bowiem dnia ani godziny... Mamy szukać Boga, póki się pozwala znaleźć. Mamy działać póki jest dzień.
    nadużycie link skomentuj usuń
    miarka 09.01.2017 00:47:47"
  • @Lotna 16:43:51
    "Idąc za radą Autora, stwierdzam, że najbardziej uprzykszonym trollem na Neonie jest Husky, który na co najmniej dwóch portalach dyżuruje 20/24"

    Ja to podejrzewam, że na markę Husky to pracuje więcej osób. Taka aktywność raczej przekracza ludzkie możliwości.
  • @Lotna 17:05:48
    ""Wszak trolle to naturalna w sieci flora higieniczna."
    Owszem, ale wszystko w rozsądnych granicach, bo inaczej organizm - czyli portal zostaje zniszczony, albo przestaje być czytany. Gdzie trolle rządzą, ubywa blogerów, czytelników i komentatorów".

    To, że ubywa to jak najbardziej naturalna reakcja: podnoszą poziom adrenaliny, a wtedy jest tylko trzy odpowiedzi: walcz, uciekaj, lub choruj.

    "Nie karmienie trolla" jest formą walki, ale nie zawsze skuteczną. Dyskusja z trollem to już poważna groźba choroby. Na dyskusję na pozionie duchowym przekraczającym zdolności trolla nie każdego stać ...

    Te "rozsądne granice", kiedy można sobie pozwolić na tolerancję trolla są takie jak przy każdej tolerancji:
    - zła nie tolerujemy nigdy
    - tolerujemy odmienność nieszkodliwą
    - nie wchodzimy w żadne handle, układy i kompromisy które dotyczą naszych postaw moralnych, w tym naszego systemu wartości w ich hierarchicznym uporządkowaniu
    - pozostajemy odpowiedzialni za nasze zobowiązania wobec siebie i innych, swoje wolności, własności, tożsamości i powołania.
  • @Lotna 16:43:51
    //Idąc za radą Autora, stwierdzam, że najbardziej
    uprzykszonym
    trollem na Neonie jest Husky, który na co najmniej dwóch portalach dyżuruje 20/24.//

    Idąc za radą Autora, stwierdzam, że najbardziej uprzykrzoną jest Lotna.
    która na co najmniej dwóch portalach dyżuruje 24/24

    pozdr.
  • @miarka 17:37:10
    //Ja to podejrzewam, że na markę Husky to pracuje więcej osób.//

    Straciłem już rachubę ile mam pomocników.Sądzę że to co druga osoba na naszym portalu.
    pzdr.
  • @Husky 18:07:57
    "//Ja to podejrzewam, że na markę Husky to pracuje więcej osób.//
    Straciłem już rachubę ile mam pomocników.Sądzę że to co druga osoba na naszym portalu".

    Pół portalu to trochę za dużo jak na ramy jednej notki... Ale może tak z 10 pomocników najbardziej zasłużonych?

    Jednego "bliźniaka" to już kojarzę...
  • @miarka 18:28:41
    Wymieniłbym ich,ale nie chce się UPRZYKSZAĆ
    No i oczywiście być strofowany za trolling
    pzdr
  • @miarka 17:22:18
    Pan tu przedstawiasz swoje orędzie przeciwko trollom jako przejaw obywatelskiej troski o dobre samopoczucie tutejszych blogerów. Ale blogerami są też hejterzy. Takim postponowanym na tym forum hejterem czy trollem, jak zwał tak zwał, jest Husky. Pan Husky pisze na swoim blogu dość przyjazne noty, sugerując tym samym że jego ton zależy od tego czy jest w domu (na blogu) czy na podwórku (na forum). Być może jest to sposób pana Husky na trzymanie z dala od swojego bloga innych blogerów którzy, bądźmy szczerzy, opuściwszy swoje bezpieczne blogowe schronienia, na forum jakże często zmieniają się w trolli. To chyba jest sposób na intelektualną rozwiązłość i zaćmiewanie skądinąd słusznych tematów nadętym stylem. Uważam, że puszczanie wiązanek jest czasem zasadne. Niezłe pole do popisu dzisiaj daje dla trolli pan Wojtas siędzący na pudle, a jakże, ze swoim artykułem "Polskość". Potrollował bym, ale pan Wojtas mnie blokuje i tym samym trzyma z daleka niczym pies podwórkowy od swojego ogródka.
  • @Slav 19:18:20
    8-)))))
    pzdr.
  • @Husky 19:04:59
    "Wymieniłbym ich,ale nie chce się UPRZYKSZAĆ
    No i oczywiście być strofowany za trolling".

    Krygujesz się jak panienka co to by chciała, ale się boi co powie mama :-)

    Śmiało, to wyjątkowa okazja potrollować z błogosławieństwem gospodarza bloga, a tu akurat myślę, że to by mogło być bardzo dla wszystkich pouczające, a może i zachęcające do nawrócenia co poniektórych :-) :-) :-)
  • @Husky 19:44:56
    Dajże spokój na tym drewnianym polu to już czasem widzę że żle tam u Ciebie się dzieje . Ave.
  • @Husky 18:04:44
    Nie, ty nie jesteś UPRZYKSZONY ani nawet uprzykrzony.

    Ty jesteś U P I E R D L I W Y.
  • @Repsol 21:18:38
    Ach, jakie delikatne napomnienie!
    A teraz dajcie sobie buźki. Ty i twój ulubiony troll Husky.
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 05:58:21
    Coś Ci się pomyliło. To trolle swoją robotą uniemożliwiają innym wyrażanie swoich myśli, a blokowanie trolla to jest obrona prawa autora do wyrażania własnych myśli.
    Jezus nakazywał nadstawić drugi policzek, ale ile razy?
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 05:58:21
    „Ciekawe, co Biblia podaje, jak Jezus Chrystus radził sobie z trollami.
    - Ciekawe, jakie On dawał nauki i rady”.

    Dziękuję za podsunięcie tego bardzo ważnego aspektu trollingu. Można powiedzieć, że Jezus zajmował się głównie walką z trollingiem.

    Mediów nie było – był przekaz ustny, czyli przez zaufanie osobie. To płynęło z przykładu. Jezus mówił, żeby uczonych w Piśmie słuchać, ale nie naśladować. A dlaczego? – Bo oni swoim życiem trollowali to, czego Bóg uczył ludzi.

    To samo było z nauką Jezusa wobec faryzeuszów. To też trolle nauki Bożej – przez obłudę, a więc zakłamanie powodujące zewnętrzny przykład poprawny (poprawny religijnie, w tamtych warunkach oznaczało również poprawny politycznie) ukrywanie prawdy o sobie jakimi byli faryzeusze naprawdę: „grobami pobielanymi” – na zewnątrz ładnie, a wewnątrz robactwo.


    Najmocniejsze Jezusowe słowa antytrollowskie to:

    „Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie” J.14,30”.
    Czyli żadnego zła wewnątrz, żadnych wrogów wewnętrznych - wszystko co złe to na zewnątrz.
    To nie tylko Duch, to i Ciało Jezusa. A Ciało Jezusa to wiele członków - - również Jego Ciało Mistyczne, czyli Kościół.
    - I ani jednego trolla.

    A sędziowie źli, co to się Boga, ani ludzi nie boją? (pycha tego świata źródłem trollingu tego co wartościowe dla pełni człowieczeństwa).
    A o „złym ziarnie”, co to go kara w ogniu piekielnym nie minie.
    A wyganianie złych duchów? (zły duch to troll).
    A „władca tego świata precz wyrzucony” (J 12,31)? („władca tego świata” = pan wszystkich trolli).

    A najgorsze potępienie dla zdrajcy? Zdrada = trolling przyjaźni. (Mt. 26, 23) „On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. 24 Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził»”.

    A nieprzebaczenie tym, co Go krzyżowali (modlitwa do Boga Ojca żeby to On im przebaczył to całkiem co innego). To nieprzebaczenie trollom ślepo posłusznym władzy, a więc poprawnym politycznie, bezkrytycznie, swobodnie i „naturalnie” „wykonującymi rozkazy” (jak zbrodniarze „norymberscy”), z posłuszeństwem „władzy niemoralnej” (władzy tak pysznej, tak pewnej swojej siły, że trollującej sam legalizm swojej władzy).


    „Ci, co odbierają innym prawo wyrażania swoich myśli, nie zasługują na nie sami.
    Ci, co pomagają cenzurować innych, niedługo sami zostaną zakneblowani”.

    To prawda, tylko że nie dotyczy trollingu (bo jest on złem). Cenzura dotyczy wolności, a wolność jest wartością służącą ludziom prawym – w szczególności dobrym. Pozwalanie ludziom złym na wolność czynienia zła jest zbrodnią wobec prawości, moralności i człowieczeństwa.

    Cenzurować trolli nie tylko wolno, ale i trzeba, bo to jest samoobronne i samozachowawcze – jesteśmy powołani zwłaszcza do wolności i do życia.

    Podobnie też wyrażanie swoich myśli nie jest dobrem samo w sobie, ani cenzurowanie nie jest złe samo w sobie. Wolność nie ma nic wspólnego ze swawolą, uzurpacją, zawłaszczaniem, czy wymuszaniem i zniewalaniem.

    Jesteśmy zobowiązani wyłącznie do czynienia dobra, a i to dobra chroniącego najpierw nasze wspólnoty, nasze życie, naszą tożsamość i nasze człowieczeństwo – zła nie wolno nam nawet tolerować.

    Wolność jest przede wszystkim tym, co to my dajemy innym dla naszego dobra wspólnego z nimi, a dopiero później dla dobra ich i dobra naszego. Nasze relacje wspólnotowe zaczynają się od ich uczciwej, świadomej i dobrowolnej wzajemności.

    Jak ktoś się posuwa do jakiejkolwiek formy trollingu to on nas zdradza (jako pierwszy, a więc z punktu widzenia sprawiedliwości to on ponosi pełnię winy za wszelkie zło, jakie z tego powodu wyniknie – również z tytułu naszej reakcji, którą uznamy za naturalną w danej sytuacji).

    – To on nam usiłuje narzucać swój sposób rozumowania i „poprawnego” postępowania, z tym, że ta jego „poprawność” jest oszustwem, jest specyficzną narracją, jest kłamstwem lub manipulacją, abyśmy podejmowali niekorzystne decyzje dla siebie i dla osób za które jesteśmy odpowiedzialni, a w szczególności uznając to dawali się zniewalać.

    „Wyrażaniem swoich myśli” można prowokować, a nawet namawiać do złego. Bierność ludzi dobrych wobec jakiegokolwiek zła jest tym co „wystarczy złu, aby to ono zwyciężyło”.


    „Po co ŻĄD ma zatrudniać cenzorów, jak nadgorliwi działacze "wolnościowi", sami na ochotnika i za darmo, ocenzurują współobywateli i siebie, w efekcie kneblując usta całemu NaRodowi”.

    O, to, to! Tylko jest inaczej, jak to sugerujesz.
    Ten ŻĄD jest trollem, co trolluje zwierzchnią władzę NaRodu. Ten Żąd hoduje sobie trolli, daje im tzw. „prawa” i zapewnia bezkarność, czy kary symboliczne (troll Korwin-Mikke ukarany został praktycznie tylko 10 dniowym zawieszeniem i to z możliwością głosowań).
    To trolle są tymi działaczami „wolnościowymi” (żadnymi tam wolnościowcami, tylko swawolnikami i anarchistami, rozpuszczonymi bachorami, co to myślą że wszystko im wolno i że wszystko jest możliwe).
    To niepowstrzymana aktywność trolli „w efekcie knebluje usta całemu NaRodowi”.


    „Metody dokładnie takie same, jakie mityczni ŻYDZI zastosowali na sądzie Jezusa przed Jego ukrzyżowaniem”.

    Właśnie!
    Np. sługa arcykapłana co spoliczkował Jezusa był był typowym trollem poprawnopolitycznym.
    Arcykapłan był typowym trollem od narracji rzeczywistości przez Prawo (mojżeszowe) wynoszone ponad sprawiedliwość i moralność.


    „Umywając pozornie ręce od winy zbrodni, wyrok skazujący Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie wydał jednak SĄD ŻYMSKI!!”

    To prawda, Piłat też się dał skorumpować (przez zastraszenie, dla utrzymania stanowiska, bo mu zagrozili, że nakłamią na niego cezarowi) i wydał wyrok trollujący ichniejszą sprawiedliwość.

    Gdyby to było zwykłe przestępstwo, jakaś niesprawiedliwość, to jego „umycie rąk” oznaczałoby, że całą winę ponoszą ci, co go zmusili.

    Ponieważ był to czyn niemoralny - była to zbrodnia - dlatego to „umycie rąk” było nieskuteczne jako symbol pozostania bez winy.
    - Nie tylko czyn Żydów go zmuszających, ale i jego akceptacja, czy bierność były już udziałem w tej zbrodni.
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 05:58:21
    Jeszcze to:
    "Walka z trollami jest nowoczesną, - mocno zaawansowaną techniką kneblowania ust ludziom o odmiennych opiniach”.

    Opinia to osąd, a ten może być uczciwy – w pierwszym rzędzie patrzący na to, co po ludzku konstruktywne, dobre i dalekowzroczne, duchowe w duchu Bożym, ale i nieuczciwy – już nakierowany na cele materialno-cielesne samego osądzającego.

    Opinie mogą być odmienne, ale wciąż polityczne, czyli zmierzające do wspólnego dobra danej wspólnoty ludzkiej, ale i ich odmienność może też wyrażać antypolitykę, uzurpację i wymuszenie po zniewolenie i zabójstwo (tu najdobitniej wyraża się „narracja rzeczywistości przez prawo”).

    Trollującymi sprawiedliwość, a więc do zwalczania będą opinie, czy osądy nieuczciwe i wyrażające antypolitykę, uzurpację i wymuszenie, po zniewolenie i zabójstwo.

    Sprawiedliwymi po ludzku zaś będą opinie, czy osądy uczciwe, stojące na prawdzie (na faktach, czy informacjach już nie zawsze), konstruktywne, zmierzające ku dobru, dalekowzroczne, duchowe w duchu Bożym, mające cele polityczne, a więc zmierzające najpierw do dobra wspólnego danej wspólnoty ludzkiej.


    Łapiesz już o co chodzi?
    Dopóki będziemy się trzymali naturalnych definicji, mocno stali na ziemi, na gruncie prawdy i logiki, oraz rozróżniania dobra i zła, by zawsze opowiadać się po stronie dobra, ludzi dobrych i czynienia dobrze - będziemy walczyli z trollingiem i to będzie ze wszechmiar słuszne.

    Złem będzie dopiero walka trollingiem jak ktoś nam namąci w głowach i trolli nam wprogramuje jako normalnych, a normalnych jako trolli.
    Drogą tu jest najczęściej prawo i poprawność polityczna wyniesione ponad wszystko (narracja rzeczywistości przez prawo) – jako wartość sama w sobie – bożek, demon, idol z ideologią pozwalającą sięgać po uzurpowane „po trupach”, czy sięgać po zaplanowane cele „za wszelką cenę”.

    Całe te „nowe formy trollingu” opierają się o to by nam „namącić w głowach i trolli nam wprogramować jako normalnych, a normalnych jako trolli”.
    Ich efektem jest zdrada, odczłowieczenie i satanizm.

    Jest więc o co walczyć, bo jak sobie z tym nie poradzimy, to nas już nie będzie.
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 14:47:24
    "Nie słyszałem o SĘDZIACH żądu okupacyjnego, którzy ze STRACHU, OGŁASZALI by WYROKI ZGODNE z WOLĄ PODBITEGO LUDU.
    Piłat namiestnikiem cesarza ŻYMU i wykonywał polecania swoich zwierzchników"

    Owszem, ze srachu ludzie są zdolni do wielu podłości. Problm, że tego tak łatwo nie idzie zauważyć. Łatwiej zauważyć korupcję i chęć utrzymania stanowiska (korupcja polityczna).
    Dlatego pisałem:

    "To prawda, Piłat też się dał skorumpować (przez zastraszenie, dla utrzymania stanowiska, bo mu zagrozili, że nakłamią na niego cezarowi) i wydał wyrok trollujący ichniejszą sprawiedliwość."


    Całe zło, o którym dalej piszesz wywodzi się z Rzymu, a dokładnie to z tego, że był on posadowiony na zbrodni. Rzymianie to była banda, która się rozrastała zlekceważona i nie skarcona na peryferiach Kartaginy, aż podbiła i Kartaginę. Podbili też Grecję, to się trochę ucywilizowali - nawet wiersze pisali. Później jak powstał Kościół, to na nim też wymusili, żeby się upodobnił do innych religii i dopiero go uznali.
    Ich współcześni następcy zażadali tego samego jeszcze raz - stąd SV II i grożące w ogóle rozpłynięcie się Kościoła w herezji ekumenizmu z pełnym wejściem w otchłanie pogaństwa, barbarzyństwa i zbydlęcenia.
    Kościołowi raczej trzeba pomagać, żeby się obronił, najpierw oczyścił ze zdrajców... Co najwyżej podzielił na prawdziwy i zdradziecki, ale na pewno nie wolno popierać jego zniszczenia.

    Oczywiście i papieże też się dawali nie raz skorumpować tzw, światu, ale Kościół nie stoi na żadnym autorytecie, tylko na Chrystusie. To stąd jest cały czas święty mimo nieświętych wiernych, w tym hierarchii.

    Dlatego to trollingiem jest atakowanie Kościoła w ogóle. Konkretne czyny, konkretnych trolli świętości Kościoła już jak najbardziej.
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 14:52:09
    "Jeszcze nie spotkałem człowieka NIEOMYLNEGO i takiego, który nigdy nie ma racji".

    Często ten, "kto ma rację musi stawiać piwo i kolację". Budować trwałe konstrukcje można tylko na prawdzie.


    "Jak się żyje w dżungli to trzeba umieć sie po niej porusząć :)"

    Właśnie. Życie w jednym środowisku z demonami i trollami, z wrogami wewnętrznymi to groźba że zaraz nam zaczną narzucać "prawa dzungli", czyli "narrację rzeczywistości przez prawo", a więc faktyczne bezprawie, przemoc, teroor, gwałt i zbrodnię.

    Rzecz w tym, że wcale nie musimy żyć w dżungli.
    Życie w dżungli to tyle co rywalizacja ze złymi, a więc w złu, czyli kto gorszy. Za tym musiałoby pójść wyrzeczenie się przez nas człowieczeństwa.

    Historia homo sapiens zaczęła się podobno od tego, że opuścili atrakcyjne dla życia puszcze afrykańskie, gdzie musieli się zmagać ze zwierzętami i zaczęli sobie radzić na terenach niezalesionych...
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 15:55:18
    "Ja Stwórcy bronić nie muszę, ani nie jestem wstanie tego dokonać".

    Jasne. Dlatego ja piszę:

    "Kościołowi raczej trzeba pomagać, żeby się obronił, najpierw oczyścił ze zdrajców... Co najwyżej podzielił na prawdziwy i zdradziecki, ale na pewno nie wolno popierać jego zniszczenia."


    "Stwórca - Ojciec Wszystkiego Obroni mnie!!"

    Owszem, może to zrobić, ale szanuje naszą wolną wolę. Najpierw msimy robić wszystko, co już jest w naszej mocy ( - jest to od Niego, i robić w zgodzie z Jego nauką, aby błogosławił) żeby się obronić.
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 18:05:33
    ""Kościołowi raczej trzeba pomagać, żeby się obronił,..."
    To bóg tego kościoła nie jest wstanie go obronić?
    Czy nie chce go bronić?"

    Nie nam decydować o tym, czy Bóg chce, czy nie chce. My mamy robić to, do czego nas powołał najlepiej jak potrafimy.
    Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.

    Już nas wyposażył w pewne siły, środki i możliwości działania, tak techniczne jak organizacyjne, postawił na naszej drodze z którymi jesteśmy się w staniw zrzeszać, dzielić zadaniami, współpracowć. Postawił i innych, którzy mogą nam pomóc, obdarzył charyzmatami, umiejętnościami i cnotami, abyśmy byli w stanie działać i to skutecznie.
    - W końcu to On jest sprawcą wszystkiego we wszystkich członkach Jego Kościoła.

    Czyż tego nie należy nazwać, że to Bóg broni naszego Kościoła? Czy musi przyjechać osobiście, jak wódź na białym koniu?

    Pytanie tylko, czy lidzie naprawdę chcą, żeby On nas obronił?
    Bo jak chcą, to wszyscy natychmiast powinni łapać za swoją broń i już się skrzykiwać do działań.


    "Czy powinienem poszukiwać drogi do któregoś kościoła, czy do Stwórcy?
    Czy o pomoc mam prosić stworzone STWORZENIE, czy Stwórcę".

    Kościół jest od Boga, stworzenia na naszej drodze są od Boga. Szukakąc pomocy w Jego Kościele i u Jego stworzeń , szukamy pomocy u Niego. Oczywiście kiedy najpierw skorzystamy z możliwości pomożenia sobie samemu.

    Modlitwa do Boga o pomoc bezpośrednią dopiero później. I to jest właściwa kolejność działania - inaczej, to byśmy zapewne nawet nie zauważyli stwarzanych na naszą rzecz cudownych środków ratunku.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930