Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
211 postów 3247 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Placebo - wiara i nadzieja, czy lek na brak miłości?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Film „Kontrola” (2004). Morderca skazany na śmierć zgadza się brać udział w eksperymencie medycznym. Lek ma go przemienić z psychopaty w zwykłego człowieka. Zgadza się mimo iż lek ten może mieć poważne skutki uboczne.

 

W trakcie eksperymentu okazuje się że efekty są rewelacyjne. Dla niego lek nie miał też żadnych złych skutków.

Najciekawsze że w końcówce okazuje się iż był w grupie kontrolnej, która brała placebo. Film więc był o sile wiary i nadziei (co do miłości to też zaczął w niej znajdować motywację (ten wątek zaistniał, ale jednak się nie rozwinął, bo bohater został zastrzelony przez jego wrogów z przeszłości)).

Wierzył w lek, wierzył w to że to on go przemienia tak jak ludzie wierzący wierzą w Boga i Bogu, wierzą w przemieniającą moc Bożego nawiedzenia i Jego łask, o ile je przyjmują i robią wszystko co trzeba aby wytrwać w związanym tym Bożym prowadzeniu ku docelowemu stanowi danej łaski, czy jak wierzą ludzie „niewierzący”, modlący się przed operacją do lekarza (i to też potrafi przynieść dobry efekt, bo usposabia ich dusze i ciała do gotowości na przyjęcie leczących zmian w ciele dokonanych ręką chirurga, a i ta ich wiara z pewnością potrafi się udzielić chirurgowi będąc i dla niego wsparciem duchowym).

Kiedy przychodziła godzina brania leku, to biorący udział w eksperymencie zaczynał panikować że zostanie sam ze swoją chorobą i sobie nie poradzi. Zrobił sobie wokół tego brania leku rytuał iście religijny, nawet zapewnił sobie akceptację ze strony poważnie traktowanej dziewczyny ...

Ktoś kiedyś powiedział, że nawet jakby Boga nie było to i tak by Go trzeba było wymyślić. Tak jest bo często sprawy w które ludzie się angażują przerastają ich, czują się więc oni jak niesamodzielne jeszcze dzieci, które jak tylko są dość mądre to nie kombinują po swojemu, tylko uznają, że koniecznie potrzebują pomocy kogoś większego, kogoś dobrego, a więc życzliwego i kochającego, i w nim pokładają swoją wiarę i nadzieję.

Tak było i tutaj z tym placebo, lekarstwa tak naprawdę nie było, gdyż pozostali pacjenci z eksperymentu bardzo szybko umierali z powodu zniszczenia wątroby. Nie miał więc prawdziwej alternatywy – ani branie leku, ani go nie branie nie dawały mu możliwości przeżycia. Tak czy tak czekała go szybka śmierć. Jedyny dla niego ratunek był więc w wierze (z placebo czy bez).

W gruncie rzeczy to ten bohater filmu wierzył że jego bóg-lek przychodzi z zewnątrz, podczas kiedy prawdziwy Bóg-Lekarz był już w nim. Był w nim jako obraz Boży wypisany w jego sercu, był w nim jako dobro naturalne, był w nim jako to co najlepsze.

Bo Bóg jest gdzie jest – niezależnie od tego, czy w Niego wierzymy, czy nie. Nadto kocha nawet bandziora, i nawet dla niego ma swoją ofertę.

Tak naprawdę to wyzdrowiał nie dzięki temu lekowi (dzięki placebo), ale wyzdrowiał, bo uwierzył w siebie, choć nie zdawał sobie z tego sprawy.

Gdyby tak wcześniej jako bandzior mógł uwierzyć w siebie, mógłby tak samo uwolnić się od swojej patologii tak jak zwykli ludzie w chwilach determinacji rzucają nałogi. Jezus też mówił, że „zdrowi nie potrzebują lekarza”. Zdrowi wierzą w siebie, umieją wykorzystywać już posiadane siły środki i możliwości działania, umieją ustrzec się błędu i wyczuć „kiedy przyjdzie złodziej” aby się zabezpieczyć, stać w czujności i obronić się koniecznie. – Zdrowi wyczuwają co jeść aby dostarczyć swojemu ciału, czy ogólniej swojej duszy to, czego potrzebuje.

Pytanie tylko czy mając już wiedzę że to było placebo miałby dość siły, aby uwierzyć w siebie? – Uwierzyć w swoje zdrowie, uwierzyć w swoją wolność od destrukcyjnego wynaturzenia jakim jest stan grzechu?

Wszak „kiedy przychodziła godzina brania leku, to biorący udział w eksperymencie zaczynał panikować że zostanie sam ze swoją chorobą i sobie nie poradzi”. I to jest ludzkie. – Któż o własnych siłach będąc już w stanie psychopatii, zniewolenia czy nałogu, a więc we władzy demonów potrafi się wyrwać z niej bez zewnętrznego oparcia?

Jeszcze gdyby jego właśnie zaczęta miłość się dobrze rozwinęła, szansę by miał, bo miałby dla kogo żyć i walczyć jako dobry człowiek. Jednak czy na długo? Czyż nasze związki miłosne mają dość siły jeśli są oparte wyłącznie na wzajemnych deklaracjach, a choćby i decyzjach uczuciowych podejmowanych raz na całe życie?

Czyż i one nie potrzebują nadziei w Kimś jeszcze wyżej lokowanym w hierarchii ludzkich wartości jak ludzka miłość, i ludzkie decyzje wolnej i świadomej woli?

https://www.cda.pl/video/1791337c2

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Jak Pan myśli, czy ten eksperyment można by powtórzyć z Żydami (żydami)?
    (Ale im, na wszelki wypadek, dawać faktycznie leki).
    Tylko dziewczyn żal...
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:49:16
    "...Tylko dziewczyn żal".

    Opisywana jest ostatnio historia, jak to jedna rodzina postanowiła się zaopiekować dzikimi kociętami znalezionymi w lesie, te je jednak pogryzły. Okazało się że to nie były udomowione koty, a rysie.
    Nie można przykładać naszej miary człowieczeństwa do wszystkich stworzeń wyglądających na ludzi.
    DZIEWCZYNY WEDŁUG NASZEJ MIARY TO JESZCZE DZIECI PEŁNE DOBRA NATURALNEGO, MARZĄCE O MIŁOŚCI ("KIEDY Z PĄCZKA ZAMIENIAJĄ SIĘ W KWIAT"), PEŁNE NIEWINNEGO, "DZIEWCZĘCEGO UROKU, WDZIĘKU I CZARU".
    Według ich miary są to to Esterki, które mają robić wszystko (bez względu na ludzką moralność i poczucie człowieczeństwa), wszystko według ich specyficznego rozumienia ich i innych stworzeń natury. Poza tym szybko rosną im długie nosy i tylko dać im miotły żeby sobie poleciały.


    "Jak Pan myśli, czy ten eksperyment można by powtórzyć z Żydami (żydami)?


    Takie ujęcie żeby ich nazywać "Żydami (żydami)" też jest zwodnicze (jak z dziewczynami), i prowadzi do hodowania sobie wroga wewnętrznego. Można ŻYDA NAZYWAĆ ZAWSZE DOBRYM CZŁOWIEKIEM, ALE WTEDY JUŻ KONSEKWENTNIE TRZEBA PAMIĘTAĆ, ŻE KIEDY ZROBI COŚ ZŁEGO, PRZESTAJE BYĆ NIE TYLKO DOBRYM CZŁOWIEKIEM, ALE I ŻYDEM.

    Faktycznie to Pan tu widzi problem nie z "Żydami (żydami)", a z korporacjonistami-syjonistami-globalistami, albo jeszcze szerzej - z przywleczonymi ze starożytności i tolerowanymi aż po równouprawnienie faktycznymi bestiami w ludzkiej skórze, z których zawsze wyjdzie natura dzikiego kota.

    TAK WIĘC ONI WIDZĄC SWOJĄ ODMIENNOŚĆ NATURY NIGDY SIĘ NIE PODDADZĄ NASZYM OCENOM CZŁOWIECZEŃSTWA I MORALNOŚCI, a jak tak to i naszemu rozumieniu sprawiedliwości, z czego wynika że nigdy nie uznają swojej winy nawet w przypadku najgorszych zbrodni (z naszego punktu widzenia), których się dopuszczą.
    W tych warunkach oni nigdy nie zgodzą się na branie udziału w takim eksperymencie, bo nawet nie zrozumieją z czego by się mieli poprawiać, do czego i po co dążyć.
    Np. naszym dążeniem jest stan pokoju i prawo sprawiedliwe oraz nieustanna budowa dobra wspólnego oraz przestrzeganie hierarchii wartości, a ich - stan wojny wszystkich ze wszystkimi, "prawo" silniejszego i uzurpatorskie dążenia do zawłaszczania wszystkiego, robienia interesu na wszystkim, pasożytowanie na każdym, oraz przestrzeganie hierarchii władzy z mocy zdolności krzywdzenia.


    "...(Ale im, na wszelki wypadek, dawać faktycznie leki)".

    Nie ma co ukrywać że to żadne leki by nie były. Ich by raczej trzeba wychowywać od podstaw, od zrozumienia że wiara, nadzieja i miłość to są najpierw cnoty wypisane w ludzkich sercach, od wytłumaczenia im czym jest człowieczeństwo.
    I czyż coś takiego można wytłumaczyć np rysiowi żeby żył jak grzeczny kotek domowy?
    - Bez ich wolnej i świadomej woli, bez ich chęci współpracy z wychowawcą? Przecież Jezusa, najlepszego z Wychowawców odrzucili.

    Mało tego, korporacjoniści-syjoniści-globaliści z ludobójczą ONZ na czele już na nas praktykują dawanie takich "faktycznych leków" (tym są tzw. szczepionki), których efekt może być tylko jeden - śmierć a przynajmniej niemożność rozmnażania się) tylko że nie im a nam. - I to co szczególnie bestialskie że gwałtem przymusu państwowego i zwłaszcza niemowlętom, a sięgają i po pomysł "szczepienia" jeszcze płodów, co jest już szczytem obłudy i idiotyzmu, bo ani na niemowlęta, ani tym bardziej na płody szczepionki nie działają a tylko trują.
    Załączę tu jeszcze swój komentarz w tym temacie z Niepoprawnych:
    http://niepoprawni.pl/comment/1564028#comment-1564028

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930