Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
243 posty 4176 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Męczennicy to nie cierpiętnicy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

MacGregor w swojej ostatniej notce piekłem zabełtał, żeby wszystkie diabły wezwać mu na pomoc w promowaniu jedynie słusznej tezy iż polskie Powstania były złem (notka: „Zawiniona ignorancja dr Stanisława Krajskiego”).

 

- Tezy, że po złej stronie stoją ci co twierdzą iż były konieczne oraz zdecydowanie „polski i katolicki” historyk Krajski, a po dobrej on i Gryguć i ich „etyka sytuacyjna” w miejsce zwalczanej moralności i wartości ludzkich.

 Tak w ogóle to już drugi raz go poważnie nie rozumiem, bo owszem pisze z dużą swadą i świadomością rzeczywistości, ale w krytycznych momentach staje po złej stronie. - Kiedy przyszedł na Neon24 zwalczający nasze mądrość i wiarę bloger-satanista Berkeley72, też go przywitał notką że mu nie przeszkadza. Teraz pewnie trzeba będzie wiele notek żeby zwalczyć delikatnie mówiąc niezrozumiałe zapędy MacGregora.

Przecież tu tak naprawdę nie idzie o ideę powstań, o to że Gryguciowi zechciało się pogdybać („co by było, gdyby było”), a MacGregorowi to się spodobało, tylko o zniechęcanie nas do walki obronnej w wojnie która już jest.

Przecież tu wchodzi w rachubę celowe sianie w Narodzie defetyzmu żeby go zniechęcać do organizowania się w obronie koniecznej. – Jest tu i fałszywe przedstawianie sytuacji na froncie wojny żydowsko-polskiej jako niby niegroźnej, dającej się przeżyć. – Chodzi o zagadanie groźby pozornymi analogiami i tematem zastępczym.

 

I tak np. MacGregor proponuje układanie się z wrogiem silniejszym zanim zaatakuje („jak Biblia każe”), nie patrząc że już za późno na układy bo on już decyzję podjął i głównym jego celem jest nas zgładzić, aby przejąć „nasze wszystko”, a nadto rozliczne działania agresywne już podjął.

- I to najwyraźniej aby przejąć „nasze wszystko” włącznie z naszą tożsamością, a więc i w tym układzie będzie chciał wymuszać i „nasze uznanie naszej „winy”” i „dobrowolne” poddania się „karze” w warunkach bezwarunkowej kapitulacji, nawet bez naszej obrony prawdy historycznej,

 

MacGregor nie widzi że układać się z terrorystą to już wejść w kompromis ze złem, a więc i „dać się zwyciężyć złu”, a jak tak to i zatracić swoje człowieczeństwo. Komu więc miałby służyć owoc takiego układu jak nie diabłu?

MacGregor nie widzi, a może i nie chce widzieć że ten co na nas napada to terrorysta, a odwieczna mądrość mówi że z terrorystami się nie pertraktuje, bo wbrew temu co nam dziś głosi poprawność polityczna terrorysta jest tylko wrogiem wewnętrznym. – Wróg zewnętrzny jest wrogiem jawnym, terroryzm zaś może być skutecznym jedynie kiedy jest podstępny i zdradziecki.

– Nie pertraktuje się i to nie tylko dlatego że nic mu nie zabroni nie dotrzymać słowa, ale i że to go legalizuje, równouprawnia jego istnienie w naszej przestrzeni życia publicznego, a więc i puszcza w niepamięć dawne zbrodnie póki to równouprawnienie trwa, odstąpi też od karcenia go i rozliczania z grabieży, odstąpi od przywracania moralnego ładu życia publicznego niezbędnego ku temu aby przetrwać („Nie ostoi się dom skłócony”).

Pakt z takim wrogiem równouprawnia też istnienie jego  antywartości obok wartości naszych (to chyba już najpoważniejsze źródło skłóceń wewnętrznych, to już świat pogański z wielobóstwem i życiem obok demonów żywiących się nami i robiących z nami co zechcą).

Jeszcze można rozmawiać z wrogiem antynarodowym (oczywiście na poziomie narodów, nie państw, czy korporacji), ale już na pewno nie z wrogiem antyludzkim. – A ten wróg neguje i nasze człowieczeństwo i cały nasz system ludzkich wartości. Ten wróg występuje z pozycji satanistycznych.

– Mądrość tu mówi że jako wróg wewnętrzny tylko się na tym jednostronnie umocni, i choćby nawet zawarł taktyczny kompromis na dzisiaj, to po nasze życie i po swoje zamierzone „wszystko” przyjdzie jutro, a więc inc nam to nie da, a jedynie jemu pomoże zwodzić światową opinię publiczną.

 

Owszem, w czasach gdy królowie byli namaszczonymi głowami narodów zawierane pokoje były respektowane. - Ale dziś - przy państwach terrorystycznych?

- Który terrorysta dotrzyma uzgodnień jeżeli może umowę bezkarnie a z korzyścią zerwać.

Netanjahu dotrzymał uzgodnień na podstawie których zmieniono ustawę o IPN?

Wróg już pokazał, swoje antyludzkie oblicze. – Z kim MacGregor chce pertraktować, kogo jeszcze zwodzić nic nie znaczącymi świstkami traktatów?

Dawniej nawet niewola nie była taka straszna bo pozwalała i zachowywać wszystkie ludzkie cechy i wartości ludzkie, i własną tożsamość i kulturę. Dawała nadzieję na odzyskanie wolności. Dzisiaj, jak to widzimy na przykładzie wojny żydowsko-polskiej, wróg – ideologiczny szowinista idzie po nasze wszystko, idzie z zamiarem ludobójczym.

Nawet jakby "polski król" wysłał do niego poselstwo w sprawie kapitulacji, to co mógłby wytargować więcej jak jakieś srebrniki dla siebie, czy funkcję kapo albo rolę błazna do praktykowania kolejnych upokorzeń dla demonstracji swojej władzy.

Król polski (dziś polskie władze państwowe) na pewno by podjął walkę i osobiście poprowadził hufce do boju. - Już wolność jest wartością bez której nie daje się dłużej żyć, a tu idzie nawet o więcej jak nasze życie i przeżycie.

- Nawet pamięć historyczną zakłamują, a więc i z wymazaniem nas z pamięci świata, a więc i planują śladu po nas nie zostawić podobnie jak kiedyś była zacierana pamięć po Kartaginie.

 

Jak można się w tej sytuacji nie poderwać do obrony koniecznej?

Jak najbardziej Krajski ma rację: "Musimy być gotowi do nowego powstania".

– Tym razem przeciwko władzom państwowym III RP które sprzeniewierzają się swojemu Suwerenowi, Narodowi Polskiemu, które się do spodu wyalienowały, czyli wyobcowały, które już zdradzają nas na rzecz obcych, które przekształcają naszą własność, nasze dobro wspólne w swój folwark w swoje państwo terrorystyczne którego pierwszym zamiarem jest zniszczenie Narodu właścicielskiego, z przejrzystym zamiarem żeby zaraz oddać Państwo i wszystkie dobra wspólne tego Narodu obcemu państwu terrorystycznemu dla wyłącznie swojej korzyści.

Powstania na etapie obrony koniecznej, bo gdyby tak (nie daj Boże) doszło pełnej zdrady aktualnych „władz państwowych”, to już by męczeństwo było potrzebne dużo głębsze, bo jego się tak w ogóle to uniknąć już nie da.

Nikt nie daje nikomu wolności bez walki (a walka to i przelew krwi), nikt nie będzie żył za nas i dla nas. Kto twierdzi inaczej – oszukuje.

 

MacGregor krytykuje stwierdzenie doktora Krajskiego że: "Tak jak krew męczenników była posiewem nowych chrześcijan, tak krew postańców była [koniecznym!] posiewem nowych patriotów".

Czemu krytykuje? Przecież tak jak nikt nie ma obowiązku być bohaterem, bo bohaterstwo jest postawą wyjątkową, nie może być normą ani nakazem, tak i nikt nie może potępiać męczeństwa, bo to postawa wyjątkowa, też bohaterstwo, też nie dla wszystkich, a dla powołanych.

Męczeństwa z powodu nieugiętej obrony prawdy i wiary, świętości i wartości, z powodu nieugiętego odrzucania korupcji, handli i kompromisów tam gdzie chodzi o sprawy najważniejsze nie da się uniknąć (”Mnie prześladowali, i was będą prześladować”).

 

- W obu przypadkach jest priorytet przyznawany wartościom wyższego rzędu (a to nic innego jak "nadstawianie drugiego policzka"). Obie postawy to walka. Bezkompromisowa walka z motywem duchowym, motywem ideowym, motywem moralny, nie emocjonalnym, nie interesownym osobiście.

Tu decyduje zasada ochrony tego co ważniejsze w przekonaniu że gdy to przetrwa, to to mniej ważne będzie można łatwo odtworzyć.

(Nawiasem mówiąc tą naszą, katolicką postawę ideową podebrali nam w czasie II WŚ żydzi, którzy wysłali z gett na prawie pewną śmierć własne dzieci oraz blisko 3 milionów żydów (zwykłych, nie ich elit), po to tylko żeby ich elity miały większe szanse na przeżycie bez walki (a i tak co większe kanalie Niemcy zabili, w przeciwieństwie do Powstańców Warszawskich którzy podjęli walkę, i których bardzo za to szanowali).

Zasada ta ma swoje podobieństwo i w funkcjonowaniu organizmu ludzkiego w czasie głodu. Organizm zjada najpierw co bardziej dysfunkcyjne, i słabsze oraz mniej używane komórki ciała, alei i chroni te ważniejsze, zwłaszcza bardziej niezbędne, oczywiście najbardziej chroniąc mózg.

Tu chodzi o to że kiedy niebezpieczeństwo mija, to ważniejsze organy zachowując sprawność potrafią zadbać o odtworzenie sprawności organów mniej sprawnych.

- W drugą stronę to nie idzie.- Jeśli mózg przestaje normalnie pracować, człowiek nie będzie już zdolny do samodzielnego życia.

Podobnie jest zresztą i z dobrem wspólnym. Ono jest wartością priorytetową względem dóbr osobistych. Cele dobra wspólnego muszą być realizowane jako pierwsze, ono musi być bronione jako pierwsze bo to własność całego Narodu - i tych pokoleń co już były, i tych co dopiero będą go budować i o nie walczyć żeby je dalej przekazywać jako dziedzictwo niezbywalne przyszłym pokoleniom Narodu. Ono stanowi o poziomie naszej natury (również na poziomie narodowym), a więc i nadrzędnym i nad systemem politycznym, sprawiedliwością prawem i interesem. – Jeśli dochodzi do wyniesienia potrzeb i interesów indywidualnych, prywatnych nad dobro wspólne, nie ma już później woli walki, woli poświęceń się dla tego dobra wspólnego.

Raz pozwolić sobie na wyniesienie prywaty nad wspólnotowe, to już wiedzieć, że w drugą stronę to nie pójdzie, tu nie ma zwrotności, tu już grożą poważne straty, tu bezkarni indywidualiści mogą już budować oligarchie i mafie aż po państwo terrorystyczne, czym pogłębiać destrukcję wspólnot – w szczególności narodów i rodzin.

- A aktualny wróg idzie zwłaszcza po zawłaszczenie sobie naszych narodowych dóbr wspólnych.

 

Najbardziej to ma znaczenie jednak nie w przypadku elit władzy (i elit prawa, bo najgorszymi kapo w obozach koncentracyjnych byli żydowscy prawnicy), a w przypadku ochrony elit ducha.

- I to o elity ducha chodzi w męczeństwie, o wartości duchowe - świętości, człowieczeństwo dojrzałe, godność osobowa, sumienie, moralność honor, wierność, dotrzymywanie słowa, przeżycie Narodu, obrona Ojczyzny, rodziny, dóbr wspólnych...

 

Duch zawsze musi iść przed czynem i być u celu, wiedzieć co dobre a co złe - wybierać czynienie dobrze, wybierać stanie po stronie prawdy, bronić życia, bronić zdrowie natury bronić tożsamość i dziedzictwo - i kulturalne i duchowe, i historyczne, i przykazania dotyczące nagromadzonych w dziedzictwie międzypokoleniowym mądrości.

- A to są wszystko skarby. Nie starczy przeżyć, bo to one czynią nas ludźmi.

 

Co nam z tego że ktoś przeżyje wojnę i zachowa maniery i zwyczaje elit politycznych, intelektualnych, artystycznych, wojskowych, nawet naukowych, jak nie zachowa elitarnego ducha, unikalnego, szlachetnego, dalekowzrocznego polskiego ducha, ducha Narodu Polskiego, ducha zażartych obrońców i dumnych zwycięzców, ducha rycerskiego, ducha właściciela i gospodarza Państwa Polskiego.

Co nam po biznesmenie dla którego zysk jest ważniejszy jak narodowa służebność, czy profesorze kłamcy na zamówienie czy dla kariery, albo po polityku co chce się wszystkim podobać, zwłaszcza tym co grożą że mu lub jego partii zaszkodzą, co jego i tych których ma reprezentować i bronić upokarzają?

 

MacGregor pisze:

"Po pierwsze, krew męczenników był posiewem nowych chrześcijan tylko dlatego, że owe prześladowania, jakkolwiek okrutne i intensywne, miały zawsze ograniczony zasięg terytorialny i czasowy. Długotrwałe prześladowania ze strony ekspandującego islamu doprowadziły do prawie całkowitej likwidacji chrześcijaństwa w jego kolebce i w ojczyźnie większości ojców koscioła..."

 

Jeżeli dochodziło do tych likwidacji to nie dlatego że to były ofiary walk, a planowych ludobójstw i w okolicznościach poddania się faktycznego, zaniechania lub przerwania obrony koniecznej, zdrady czy demoralizacji.

Męczeństwo to nie magia, męczeństwo nie zbawia od niebezpieczeństw. Owocem męczeństwa muszą być aktywni bohaterowie którzy niezwłocznie podejmują bój i przewodzą innym. Na pewno na bazie krwi męczenników było powołanych wielu bohaterów, ale nie wystartowali - z bezinteresownym działaniem, z ofiarną walką, z odważnym podejmowaniem ryzyka, z poświęceniem.

Skoro były długotrwałe prześladowania, to tym bardziej powinna być zdecydowana obrona. - Dochodzili by i nowi męczennicy i wciąż nowi bohaterowie, tym bardziej powinna rosnąć gotowość do zrzucenia jarzma.

Jeśli nie ma społecznej akceptacji dla walki bohaterowie choć się rodzą, to się nie aktywizują, nieustępliwość długotrwale działającego wrooga nie napotyka na nieustępliwość obrońców i agresor staje się bezkarny – robi co chce.

 

MacGregor pisze:

"Po drugie, tego typu samowolne uświęcanie ofiar błędnie skalkulowanych i często inspirowanych z zewnątrz powstań jest i błędne teologicznie i złe moralnie".

 

Nie ma tu (w uznawaniu męczenników i bohaterów za świętych) błędu teologicznego, ani zła moralnego. Jest i bezkompromisowa kontynuacja walki Jezusa, i działanie najgłębiej moralne, stojące na dobru, zwłaszcza dotyczące obrony Ojczyzny i walki o zdolność przetrwania Narodu, obrony jego dóbr wspólnych, jego trwania i jego wartości.

 

Cały poniższy fragment jest zupełnie na opak:

"Nawet jeśli naszym cierpieniem dopełniamy cierpień Zbawiciela, to cierpienia muszą być nasze, a nie niewinnych czy naiwnych rodaków, których wysyłamy na z góry przewidzianą klęskę. Czytamy wszak u św. Łukasza (14,31-21):

 

„Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju”"

 

MacGregor lansuje tu jakąś filozofię "dopełniania cierpień Zbawiciela".

Przecież to w ogóle satanizm - sugestia że jest źle na świecie bo Jezus powinien bardziej cierpieć za więcej grzechów świata (pewnie dlatego że jeszcze zostały) :-)

Nadto znów jest tu satanizm i bzdura - myślenie i chciejskie, życzeniowe, magiczne - sugestia że im więcej cierpienia, tym więcej świętości, sugestia możliwości zyskania uswięcenia przez cierpienie.

Nadto samo męczeństwo jest tu wyśmiewane przez sprowadzanie go do rangi cierpienia.

Nadto błędnie kieruje uwagę czytelników (a pewnie i ogółu chrześcijan) na cierpienie Jezusa, a nie na Jego męczeństwo.

 

Elity ducha żyją dzięki przelewanej krwi bohaterów i męczenników, tych co się poświęcają, nie cierpiętników (dokładnie tak samo żadnych "zasług cierpiętniczych" nie mają dołowani czy bici i okradani mężowie ani bite żony).

Tak rozumiane "męczeństwo" nie tylko Kościół potępia. - Potępia i logika zawarta w rozumieniu treści zawartej w czynie: „Dał się umęczyć, a od wiary i idei czystej nie odstąpił”, czy „Sam dał się gnębić” – bo ofiara (jako dar) i łaska mają sens tylko w przypadku realnej nadziei na zwycięstwo wartości wyższego rzędu jak przedmiot ofiary. A cierpiętnictwo do zwycięstwa dobra nie prowadzi.

- Cierpiętnictwo stoi bowiem na dobru nadmiernym – czyli na sataniźmie powiązanym z akceptacją dobra niewystarczającego, a z jednoczesną budową zwodniczej wizji świata bez dobra i Boga.

 

- Bohater czy męczennik nie patrzy na cierpienia. - Patrzenie na to, to jakaś mentalność żyda czy rozpuszczonego bachora, który słusznie oberwie na podwórku a później się wypłakuje w rękaw mamusi żeby wymusić jakieś nagrody.

Normalnie „jak boli to ma boleć”- nie da się tego ukoić, zatruć narkotykiem czy odwrócić uwagę osłodą. - Trzeba dotrzeć do przyczyny i ją zwalczyć.

 

Elity ducha rzeczywiście kontynuują dzieło walki Jezusa, a nie jakoś "dopełniają" Jego cierpień.

Jest proste rozróżnienie - w bohaterstwie, ofiarności, męczennictwi daje się coś z siebie, ale w cierpiętnictwie się bierze (czy się to lubi czy nie), a więc jest patrzenie na siebie - jest egocentryzm, jest wywyższanie siebie. Cierpiętnik nie ma zasługi, bo jest biblijnym tym, co robi to na pokaz - on już odebrał swoją nagrodę.

 

Zrozumieć różnicę między cierpieniem a męczeństwem to i zrozumieć męstwo (a "Mężnymi nie murami królestwa stoją"), to i zrozumieć Krzyż Chrystusa, to i wiedzieć czego bronić i jak żyć.

 

KOMENTARZE

  • Witaj
    Daję 5* za swadę i kompleksowość notatki.
    Merytorycznie ustosunkuje się niestety dopiero jutro, ale już teraz mogę zapewnić, że jesteśmy po tej samej stronie.

    pozdrawiam
  • A dlaczego ten pan Krajski przypisujący masonom całe zło świata
    sam mówi jak mason:

    // Tak jak krew męczenników była posiewem nowych chrześcijan, tak krew postańców była [koniecznym!] posiewem nowych patriotów". //

    Mason Thomas Jefferson /Drzewo Wolności trzeba podlewać od czasu do czasu krwią patriotów i tyranów /
    a oto samo Drzewo Wolności https://en.wikipedia.org/wiki/Liberty_Tree

    Tak już się Krajski zagrzebał w temacie że zaczął mówić językami....masonów? czy jak to rozumieć.Czy może tak że od czasu do czasu nawet masoni mówią rzeczy rozsądne ?

    Poza tym w tej masońsko-krajskiej retoryce jest coś niepokojącego.
    W tych "drzewach wolności" w tej "krwi" którą się "posiewa" ewentualnie "podlewa" jest coś głęboko pogańskiego a mówiąc wprost-satanistycznego.Co nie dziwi gdy idzie o Jeffersona ale Krajski?!
    A tak między nami to kulty powstańcze mało mają wspólnego z chrześcijaństwem.I właśnie dlatego wszelcy spiskowcy,rebelianci i burzyciele,skrywali się w podziemiach.I to dosłownie.
  • @ikulalibal 16:58:02
    Błagam, nie oskarżajmy bezpodstawnie Krajskiego o jakieś niecne sprawki.
    Był za młodu związany z młodzieżówka KPN, czyli miał wówczas takie same poglądy, jak ja w tamtym czasie - insurekcyjne.
    Ja tez byłem w domu wychowany w kulcie powstań antyrosyjskich. I wydobyć się z takich romantycznych poglądów wcale nie jest łatwo.

    nie mam niestety teraz czasu odpowiedzieć Autorowi notki na zarzuty, ale sporo wynika ze zwykłego nieporozumienia.

    pozdr
  • @MacGregor 17:12:59
    //Ja tez byłem w domu wychowany w kulcie powstań antyrosyjskich//

    Bardzo przepraszm ale co do tego mają antyrosyjskie powstania? (masz pan na tym tle jakąś fiksacje ? )
    Przywołany przeze mnie cytat Jeffersona był ulubioną maksymą "powstańca" Timothy McVeigh i od tamtych dalekich czasów należy do najpopularniejszych wśród "białych ekstremistów".
  • @ikulalibal 17:29:02
    Podobieństwo formalne nie musi oznaczac istotowego - jedna owczarnia i jeden pasterz to nie to samo, co ein Volk ein Fuehrer ;)

    Pan Krajski mistycyzuje na wzór polskich romantyków (tez skadinąd w swoim prometeizmie heretyków)
  • @ikulalibal 16:58:02
    "A dlaczego ten pan Krajski przypisujący masonom całe zło świata
    sam mówi jak mason:
    // Tak jak krew męczenników była posiewem nowych chrześcijan, tak krew postańców była [koniecznym!] posiewem nowych patriotów". //"

    Nie. Krajski tu mówi jako katolik pamiętający o zasadzie nadstawiania drugiego policzka, czyli bezkompromisowej, ofiarnej walce w sprawach wartości wyższego rzędu. Krew męczenników była przelewana za wartości chrześcijańskie, zaś krew patriotów za narodowe uważane za wartości wyższego rzędu nawet jak życie osobiste.
    Trzeba tu zauważyć że i męczennicy i patrioci nie byli do niczego zobowiązani. Sami podejmowali swoje decyzje z wolnej i świadomej oraz dobrej woli - i od serca i z przesłanek rozumu, i mądrości i odpowiedzialności.


    Mason zaś mówi: "Drzewo Wolności trzeba podlewać od czasu do czasu krwią patriotów i tyranów".

    Podobieństwo tu głosi, że gdy patrioci podejmują obronę konieczną (a przecież tylko "kiedy przebierze się miarka"), to wtedy życie tracą i patrioci i tyrani. I to prawda.

    Jest i fałsz, bo mason tu już staje na pozycji tyrana co wysyła ludzi na śmierć (jako patriotów) decyzją odgórną, z przymusem i z odgórnego nakazu motywowaną jego rozumieniem potrzeby.
    Patriotyzmem jest więc to co jest zgodne z wolą masońskiej władzy. Nakaz masona/władzy jest nakazem jego prawa przez niego stanowionego.
    - Władza nadrzędna nad prawem to już satanizm - odwrócenie naturalnej hierarchii wartości.


    "Czy może tak że od czasu do czasu nawet masoni mówią rzeczy rozsądne ?"

    Przynajmniej na pozór rozsądne to i nawet muszą mówić, bo tylko najgorsze kanalie by byli zdolni do siebie przyciągać. Rzecz w tym że zawsze jednak wsadzają w te swoje gadki jakiś element satanistyczny.


    "W tych "drzewach wolności" w tej "krwi" którą się "posiewa" ewentualnie "podlewa" jest coś głęboko pogańskiego a mówiąc wprost-satanistycznego".

    Oczywiście że jestto pogańskie a nawet satanistyczne. To wszystko to już elementy symboliki ideologicznej i nadto kultu religijnego, odwołania do jakichś mechaników co ręcznie sterują mechanizmami całego świata.

    U nich, według ich wiary, człowiek zajmuje miejsce Boga, a "za jeden pokłon" szatanowi, czyli za uznanie jego zwierzchnictwa.
    Szatanowi, który ich zwodzi że jest właścicielem wszystkiego to ich może robić posiadaczami. - Oczywiście to nieprawda, bo nawet jak ludzie grzeszą i popadają w niewolę grzechu, czy za oczekiwane dobre dla siebie skutki składają diabłu obietnice, choćby i co do duszy, to diabeł dalej ma tylko prawa, czyli te obietnice, a Boga to w ogóle nie dotyczy.

    On jako Stwórca wszystkich dóbr zawsze pozostaje Właścicielem wszystkiego co dobre; zawszy pozostaje jedynym Bogiem niezależnie od tego czy ktoś w Niego wierzy, czy nie.
    Za to dzisiejsi sataniści nieustannie trąbią o prawach, a nawet usiłują je wynosić nad własność, i nie tylko.


    "Co nie dziwi gdy idzie o Jeffersona ale Krajski?!"

    Już pisałem - to tylko podobieństwa pozorne, powierzchowne, literalne. - Motywacje są zupełnie inne.


    "A tak między nami to kulty powstańcze mało mają wspólnego z chrześcijaństwem.I właśnie dlatego wszelcy spiskowcy,rebelianci i burzyciele,skrywali się w podziemiach.I to dosłownie'.

    To prawda: podziemia i katakumby to to samo, ale to skutek tego że już byli prześladowani.
    Prawda, że i "kulty powstańcze" nie są chrześcijańskie. Chrześcijańską jest jednak i gospodarność, i przezorność i roztropność, i podejmowanie decyzji dalekowzrocznych i odpowiedzialnych za tych w których imieniu są podejmowane. Chrześcijańskim jest i pilnowanie domu, by nie okradł go złodziej, jest i pilnowanie dobrego dla siebie pożytku z plonu swojej pracy, jest i cała sfera ludzkich wartości wyższego rzędu która musi być prze chrześcijanina bezkompromisowo broniona jako obrona konieczna.

    Ma to ten sens, że chrześcijańskim jest przede wszystkim tak się organizować żeby zapobiegać złu i zagrożeniom dla spraw najważniejszych.

    Oczywiście i powstania są chrześcijańskie - a to w sytuacji gdy dominującą staje się konieczność obrony, a więc w sytuacji obrony koniecznej.
  • zbrodnicza nieudolność
    XIX wieczne powstania w sposób oczywisty pogarszały sytuację Polaków, były też wyjątkowo nieudolne, wręcz debilne pod względem strategicznym. Pozytywny stosunek do tych powstań to nie są poglądy. Poglądy to np. wysokie/niskie podatki, religia itd. A np. kobieta pijąca wódkę w czasie ciąży nie ma poglądu. Jest zwyczajnie głupia.
  • @Sol 19:43:35
    Nie wiem z kim Ty dyskutujesz, bo ja tu nie piszę o żadnych poglądach.

    Twoja krytyka Powstań dotyczy braku ich materialnego sukcesu. Taka krytyka by miała sens gdyby walczący wtedy mieli szansę ten cel osiągnąć i jej nie wykorzystali.
    Tego nie wykazujesz. Bierność, branie na przeczekanie owszem, może dać czasami dobre owoce, ale tylko w kwestiach sprawiedliwości, jakichś krzywd doraźnych, bo z nimi można żyć.
    Natomiast kiedy jest zagrożone życie naszych potomków i naszego Narodu, kiedy wróg idzie "po nasze wszystko" czekać nie wolno, szukać paktu sensu nie ma - zostaje walka, walka nieustępliwa.
    Nie ma innej szansy jak go powstrzymać, jak się obronić, jak odebrać mu zdolność do realizacji jego bandyckich i szowinistycznych zamiarów.
    To on podjął decyzję, że nas ma nie być.
    Chcemy się obronić, musimy walczyć choćby szanse na początku były znikome.

    Natomiast ja piszę natomiast zwłaszcza o duchu który musi poprzedzać nasze decyzje, naszą drogę którą obieramy i musi być u celu do którego zmierzamy. - Inaczej mówiąc notka jest merytoryczna bo bez dobrego ducha nie da się osiągnąć dobrego celu.
    Poza tym kiedy ten dobry duch już jest przy nas, niezależnie od sukcesów, czy porażek bieżących, on nas już będzie do naszego dobrego celu za wasze mobilizował i organizował.

    Właśnie po to nam są potrzebne elity ducha.
    To funkcjonuje w ten sposób, że nawet jak jedne elity ducha giną, z krwi bohaterów i męczenników powstają nowe elity tego samego dobrego ducha, powstają armie kontynuatorów, przez co jesteśmy "nie do zarąbania".

    Zwróć uwagę że mamy tu przykład najwyższego rzędu. Jezus rozpoczął swoją misję kiedy męczeńską śmiercią zginął Jan Chrzciciel. Jezus przejął po nim ducha męczennika, ducha bohatera. Jezus zginął śmiercią męczennika, śmiercią męczennika ginęli apostołowie, itd., a święte dzieło rosło i rosło.

    Tak samo z męczennikami i bohaterami Powstań, na czele z największymi - Niezłomnymi, zwanymi też Wyklętymi.
    Ich mogą potępiać tylko nasi wrogowie, a same Powstania nigdy nie mogą być uznane przegranymi dokąd czczonymi są ci męczennicy i bohaterowie, kiedy rośnie gotowość kontynuowania ich walki, kiedy rodzą się następcy co podejmą dziedzictwo duchowe po nich - i ich decyzję i cel.
    - Obrona konieczna jest zawsze dobrą decyzją. Cele ideowe są zawsze dobrymi celami, jedynie drogę możemy dopasowywać do czasu w którym żyjemy.
  • Witaj
    Przepraszam, ale nie miałem kiedy odpowiedzieć.
    nie chcę też tworzyć osobnej notatki, bo będziemy do siebie pisac listy otwarte niczym jacyś "ętelektualiści" z KIK-u.

    Będę odpowiadał po kawałku.
    odnośnie pana berkeley72, facet jest szaleńcem i pisze wariackie teksty i widać jego umysł upada pod ciężarem własnych myśli.

    Uważam, że jego teksty ze względu na ich ezoteryczność są mniej szkodliwe niż uparcie zakłamujące TERMINOLOGIĘ teksty p. D.Kosiura, ktore trafiają do gimbazy,.
    Profa Głogoczowskiego z trudem czytam i nie mogę przez ten jego belkot przebrnąć, zas p.Kosiur pisze pod poziom gimbazy

    Zauwaz, że uparte powtrarzanie zbitki "żydo-katolicyzm" utrwala się wśród jego niedouków.
    Tymczasem p. berkeley 77 wcale nie utożsamia religii jahwistycznej z katolicyzmem

    cdn

    pozdr
  • @MacGregor 11:18:15
    To są braciszkowie w sataniźmie.
    - Kosiur lansuje swoją ideologię "anty-" w miejsce idei katolicyzmu (wcale w nią nie wnikając merytorycznie, czyli jedynie operując na poziomie emocji, na poziomie uprzedzeń i nienawistnej wrogości). - Nazywając coś złem zmierza do polaryzacji sugerującej że przeciwieństwo będzie dobrem, tylko że w ogóle nie precyzując co jest dobrem, czyli zostawiając to "chorej wyobraźni", dowolnemu chciejstwu i myśleniu magicznemu, czyli życzeniowemu gimbazy.
    Owszem, zyskuje duże zainteresowanie, bo każdego kusi spełnieniem jego życzeń, odwołuje się do pogaństwa, a typowo pogańskim jest "co złego to nie ja", czy "łapaj złodzieja" samemu będąc tym złodziejem i to nawet bez precyzowania konkretnych obiecanek cacanek a głupiemu radość, jest i faryzejska obłuda.
    Nawet podpina się pod dewizę "dziel i rządź", dewizę strategiczną syjonistów (żydów Kosiur nie rusza, ich krytykuje ale tylko słownie, a w rzeczywistości są dla niego tylko trampoliną, przejściem do promocji syjonizmu, a więc i satanizmu (władza nad światem to treść biblijnego kuszenia Jezusa przez szatana).
    Oczywiście i nic konstruktywnego nie oferując - dążąc więc do unicestwienia wszystkiego co ludzkość zintegrowała, robiąc ze wszystkiego teren łatwy do opanowania przez syjonistów.

    Kosiur jest więc nośnikiem wielkiego zła na tym portalu, ale Berkeley jest jeszcze gorszy.

    - Berkeley tak samo jest przeciw katolicyzmowi, tylko że niszczy jego ideę nazywając "neojudaizmem". Takie nazwanie chrześcijaństwa "neojudaizmem" robi z niego ludzki wymysł, sugeruje wypaczenie idei, ideologię, jest znacznie bardziej deformujące wrażliwość religijną i procesy myślenia oraz rozumienia rzeczywistości jak produkcje Kosiura.

    W rezultacie Berkeley więc pozostawia judaizm jako bazowy w miejsce chrześcijaństwa przezwanego "neojudaizmem", pozbawionego rangi religii objawionej zdecydowanie innej od judaizmu a nawet nieprzystawalnej, po czym jeszcze niszczy i judaizm wraz z jakąkolwiek religijnością niszcząc ideę wiary (niby na rzecz rozumu, ale bez mądrości i celów ludzkich), zostawiając za sobą totalny chaos czyli równanie wszystkiego ze wszystkim, czyli promując głupotę i nieodpowiedzialność.

    Sam siebie nazywa filozofem, co samo już wyraża jego satanizm, bo jeżeli przyjąć klasyczną definicję, że filozofia jest umiłowaniem mądrości, to lansując skrajną głupotę Berkeley jest antyfilozofem.

    Do tego filozofia w zastosowaniu do polityki zawsze jest ideologią. - U niego to jednoznacznie ideologia satanizmu, i oczywiście też będąca przygotowaniem gruntu pod zagospodarowywanie naszego otoczenia, wszystkiego co nasze, przez satanistów, zwłaszcza masonów.
  • @miarka 15:27:45
    Dobrze napisane - pan DK operuje bardziej na poziomie emocji.

    Co do chrześcijaństwa jako neo-judaizmu, to trochę racji jest w przypadku protestantyzmu - jak pisał w swoich książkach prof. Poradowski, refomacja to w dużej części judaizacja chrześcijaństwa.

    Słusznie też p. Głogoczowski wspomina o misteriach dionizyjskich w nawiązaniu do chrześcijaństwa, bo pewne podobieństwo formalne istnieje - tyle tylko, że zaraz potem wylewa dziecko z kąpielą.
    (podobieństwo formalne o niczym nie świadczy, chodzi o to, że misteria zaspakajały potrzebę indywidualnej religijności w świecie religii tylko państwowej)

    berkeley72 zapętla się z naszymi neonowymi braćmi odłączonymi i niech się tam wzajemnie ścierają, zostawiwszy nas w spokoju
  • @MacGregor 16:12:39
    Zgadza się.

    "Co do chrześcijaństwa jako neo-judaizmu, to trochę racji jest w przypadku protestantyzmu".

    Sporo więcej jak trochę. Rabini byli ojcami akuszerami protestantyzmu. - Tak co do tłumaczeń jak interpretacji i doboru ksiąg jako kanonicznych, a przy tym oszukiwali. - Niektóre np. im podali jako według judaizmu niekanoniczne, gdy kanonicznymi były.

    Oszustwo Berkeleya i tak dotyczy pierwszych 1500 lat protestantyzmu, gdy jeszcze był katolicyzmem, no i oczywiście całego katolicyzmu.

    Natomiast zdrada Kościoła Katolickiego zainicjowana na SV II i kontynuowana do dzisiaj to nie tylko jego poganizacja, ale i protestantyzacja i judaizacja.
    Nie można co prawda brewerii które wyczynia kościelna hierarchia przypisywać Kościołowi, ale niestety wielu daje się tu wciągać, a nadto odgórna presja trwa, i to nie tylko co do ograniczania Mszy Trydenckich i muzyki organowej, czy skrócenia kazań do góra 10 minut, ale i samej liturgii dla wprowadzania nowinek. - Nowinek niestety małymi kroczkami, ale postępująco dokonujących podmiany Kościoła z Bożego na coraz bardziej zgodny z życzeniami masonów, protestantów i judaistów.

    I jeśli w tym momencie do kogoś dociera nazwanie naszej religii neojudaizmem, to przestaje widzieć to wszystko jako oczywisty antykatolicyzm i niszczenie Kościoła, może on przecież uznać iż tak jest, a więc i popadać w bierność, w zniechęcenie do protestu, w defetyzm, w szukanie jakichś zamienników dla religii - może i w sataniźmie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031