Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
254 posty 4501 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Nie dać się nabrać satanistycznym oszustom

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Świat próbuje nam wmawiać że zbawienie i niebo są dla wszystkich, że miłość należy się każdemu i to forma dobra, a nienawiść to forma zła. Nadto że miłosierdzie, miłość i przebaczenie to dary, że źródłem przebaczenia jest miłosierdzie, a nie miłość.

 

To wszystko kłamstwa satanistów usiłujące nas zdemoralizować i pogrążyć w bierności i pasożytnictwie oraz przygotować nas na szykowane nam zniewolenie przez wywłaszczenie i wpajane nam odczłowieczenie, demoralizację, wynaturzenie i nieodpowiedzialność, oraz uzależnienie od „praw” i socjalu.

 

Boże miłosierdzie ratuje ginące życie człowieka fizyczne i duchowe bez względu na jego wiarę, grzech, czy wolę.

Boże miłosierdzie to pomocna dłoń z pozycji ojcowskiej, odpowiedzialnej i opiekuńczej. To dłoń którą trzeba mocno chwycić, aby już stanąć na twardym gruncie rzeczywistości świata Bożego. Intencją miłosierdzia jest ratunek człowieka z opresji zawinionej, czy nie, jego powrót do życia.

Boże miłosierdzie to łaska, czyli nie tylko życzliwość i przychylność, ale i oferta pomocy o ile tylko cel łaski stanie się i celem dla ratowanego, który nadto będąc świadomym iż sam sobie nie poradzi, podda się kontroli i prowadzeniu przez Łaskawcę. To również i błogosławieństwo (ale tylko na drogę do tego konkretnego celu łaski).

Jednak to co on z tą łaską robi zależy tylko od niego, tj. czy ją przyjmie i się nawróci na właściwą drogę, czy zgodzi się z Bożym celem tej łaski i będzie już szedł tą drogą ku życiu wiecznemu. W każdym razie światło łaski miłosiedzia Bożego, dokąd go jesteśmy świadomi nie pozostawia nas obojętnymi i biernymi.

Boże miłosierdzie to przede wszystkim światło prawdy z kórym wiąże się i sposób wyjścia z opresji i duchowość właściwa dla dalszego postępowania w życiu.

Boże miłosierdzie wiąże się z wezwaniem do zejścia z drogi grzechu, ale pozostawia to wolnej woli osoby której łaska zostaje udzielona.

 

Inaczej z miłością, która z jednej strony jest naszą trwałą, wewnętrzną dyspozycją uczuciową, aktem woli rozumnej, świadomej rzeczywistości, wolnej i dobrej (a więc zakorzenionej w naszej zdrowej, ludzkiej naturze), a z drugiej strony miłość jako wyrażana wobec osoby kochanej jest łaską oczekującą współpracy na rzecz budowy wspólnoty miłości wzajemnej.

To miłość jest łaską, której towarzyszą ofiary, czyli dary. To miłość jest wzajemnym ofiarowaniem się. To miłość uzdalnia do pokornej, oddolnej służebności na rzeczy „równania w górę” obiektu swojej miłości, nawet do swojego poziomu, o ile tylko będzie on zdolny do samodzielnego utrzymania się na nim. Miłość wzajemna jest koniecznością, bo to ona jest gwarantem że nasza służebność pozostanie w naturalnych granicach, nie będzie niewystarczającą (a więc jałową), ani nadmierną (a więc prowadzącą do pasożytowania na nas osoby kochanej).

Postawa jej pasożytowania a więc krzywdzenia nas byłaby zaprzeczeniem celu naszej miłości. Nasza miłość ma być dla jej dobra – ma służyć uzdalnianiu jej do pełnienia przez nią jej powołań i jej służebności, zwłaszcza jej wzrostowi w człowieczeństwie dojrzałym, oraz moralności. Nasze dary w miłości owszem, mogą być dla nas uszczerbkiem, ryzyko jest, ale gdy zyskujemy wzajemność, to i sami nie tylko otrzymujemy dary zwrotne, ale i zaczyna się dla nas inny wymiar życia.

 

Co do nienawiści to jest ona tylko emocją towarzyszącą miłości. Gdy miłość jest prawdziwa, nienawiść jako z natury wtórna dotyczy wyłącznie zła zagrażającego osobie kochanej; kiedy miłość źle pojmujemy, kochamy za mało lub za dużo, to i nasza nienawiść może się zwracać odpowiednio ku osobie kochanej lub nam samym.

Poprawnopolityczna, bałamutna, lewacka walka z „mową nienawiści” jest  nie tylko sprowadzaniem walki z przeciwnikiem politycznym na grunt emocjonalny, gdzie łatwo o manipulacje, alew istocie bardzo groźną próbą zafałszowania istoty miłości, a nawet zrobienia z niej zamiennika dla dobra, przy którym nienawiść byłaby zamiennikiem dla zła.

To bardzo niebezpieczne oszustwo, bo bez świadomości dobra i zła, byłoby łatwo manipulotorom wmawiać nam, iż można kochać to co do tej pory uważaliśmy za złe, oraz nienawidzić tego co do tej pory uważaliśmy za dobre, nawet dobre z natury, włącznie z Bogiem.

Razem więc oszuści chcą nam instalować mentalną „satanistyczną odwrotkę”, a w rezultacie urządzać nam piekło na ziemi i zagładę, i to wszystko przy zmanipulowaniu nas abyśmy to uważali za zgodne z naszą wiarą.

 

Za miłosierdziem nie idą dary - idą co najwyżej narzędzia dla wydobycia się z opresji. Oczywiście tym narzędziem mogą być i kochający ludzie. Bo miłosierdzie trafia na najpodatniejszy grunt, kiedy jesteśmy bez grzechu, kiedy nasze grzechy zostały nam przebaczone, kiedy już kierujemy się dobrem i celami dobra, kiedy nasze serce jest już czyste i skłonne do miłości wzajemnej.

Kiedy prawdziwie kochamy, to już jesteśmy bez grzechu („Kto kocha ten już wypełnił prawo”). Bo kochać prawdziwie, to najpierw trwać w miłości wzajemnej z Chrystusem. To po to Jezus został zesłany na świat żeby „przyciągnąć do siebie wszystkich” i go pojednać w swojej miłości.

Miłość Jezusowa jest jak bomba atomowa – zapłonnik do "bomby wodorowej" miłosierdzia Boga Ojca, który właśnie po to posłał Syna na świat pod postacią człowieka, „Syna Człowieczego”, żeby umożliwić ludziom łaskę pojednania przez wzajemne miłosierdzie poprzedzone wzajemną miłością. To po to nam Jezus dał dar pokoju. Teraz możemy go już mieć w sercach wraz z Jezusem, a więc i żyć w pokojowych relacjach z wszystkimi pragnącymi życia w pokoju.

 

Miłość uwalnia od grzechu bo ona jest zawsze ku dostrzeganemu w osobie kochanej dobru. A dobro to stan bez grzechu. Miłość więc pokłada nadzieję w osobie kochanej, że na dobrej drodze się utrzyma, że będzie godną łaski zaufania jej.

Łaska zaufania idzie za łaską przebaczenia. Miłość przebacza. Przebaczenie to nie anihilacja winy, nie magia. Ono jest braniem na siebie winy przez osobę udzielającą przebaczenia (choć bez brania na siebie obowiązku naprawy skutków wyrzązonej ofierze krzywdy).

Przebaczenie to łaska. Przebaczenie uwalnia od grzechu. Jednak uwalnia nie na zasadzie darowania, a na zasadzie łaski, czyli z określonym celem pojednania. Bez zgodnej współpracy i osiągnięcia pojednania przebaczenie pozostaje tylko jednostronną deklaracją.

Tak jest zresztą i z każdą łaską, bo każda wymaga nie tylko jej przyjęcia, ale i współpracy z nią aż po osiągnięcie jej celu. Inaczej może być cofnięta lub zamieniona na inną propozycję.

Od skutków winy przebaczenie nie uwalnia – je trzeba wciąż naprawić na ile to jest możliwe (resztę w modlitwie powierzając ... Bożemu miłosierdziu nad ofiarą), ale od grzechu tak, uwalnia, a więc i uzdalnia ku normalnemu, sprawiedliwemu życiu.

 

Miłość to przede wszystkim ofiarna służebność. Jej wzorcem jest miłość ojcowska w sensie dawania dziecku tego co powinno dostać, a nie tego czego ono samo chce.

Słowo „powinno” wiąże się ze zdrową naturą, jej potrzebami koniecznymi, i znaczy tu „dostać rzeczy właściwe dla zdrowej natury dziecka, dostać rzeczy dla niego dobre i wychowawcze, przywołujące go do trzeźwości i poczucia rzeczywistości, do samodzielnego zaspokajania swoich potrzeb w miarę posiadanych sił, środków i możliwości działania, a nadto usposabiające go ku czynieniu dobra innym oraz budowy relacji wspólnotowych”.

„Dobry ojciec daje dobre dary swoim dzieciom”. - Dobre we właściwym czasie, miejscu, świadomości i umiejętnościach dziecka (bo tylko Bóg jest dobrym zawsze, ludzie są zawsze w drodze ku pełnej dojrzałości w dobru).

 

KOMENTARZE

  • ważna notka
    Przeczytałem z zainteresowaniem, choć nie ze wszystkim się zgadzam, lecz to są szczegóły,
    5*
    Pozdrawiam
  • @roux 13:55:04
    Dziękuję. Temat jest raczej nieprzetarty, więc i dopowiedzeń czy uwag może być mnóstwo.

    Sam tu widzę, że uwypukliłem ojcowski wymiar miłosierdzia Bożego, a przecież mamy i Jezusa miłosiernego, a Jego miłosierdzie wielu też kojarzy z miłosierdziem Bożym.
    Tu by jednak trzeba zaznaczyć że to było jednak jak najbardziej miłosierdzie ludzkie.

    No i druga sprawa. - Osądzanie. Powszechnie nam lewactwo każe nie osądzać innych w ogóle pod pozorem cwaniactwa w tym, że i sami nie będziemy wtedy osądzanymi i potępianymi. Będziemy, będziemy. Tam chodzi o to że jak osądzamy, osądzajmy sprawiedliwie, a i sami doczekamy sądu sprawiedliwego.

    Natomiast wezwanie do nieosądzania dotyczy przypadków kiedy mamy okazję okazać miłosierdzie.

    https://m.neon24.pl/49afd748c705c5b3fc24bf6806822632,13,0.jpg

    Jezus cudzołożnicy miłosierdzie okazał, ale jej nie osądził, nie potępił, tylko napomniał.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031