Obie główne teorie chorób, jeszcze XIX wieczne, są błędne.

Teoria Pasteura uważa patogeny (zarazki) za przyczyny chorób, a teoria Bechampa odwrotnie - za ich skutki.

Teoria Bechampa nawet usiłuje obejść się bez pojęcia „wirus” w odniesieniu do covid-19.

Problem, że w procesie zakażania, w obu przypadkach czynniki związane z chorobą raz mogą być określane jako jej przyczyna, a raz jako jej skutek, a ponadto w obu przypadkach mogą się wyrywać spod kontroli społecznej.

Ponieważ potencjalnych patogenów są nieskończone ilości, to i łatwo dać się zmanipulować, i nie tylko nimi usprawiedliwiać wszelkie idiotyzmy władzy w tym medyków w niej, ale i przyjmować „zasadę filozoficzną”, że jakoby żyjemy we wrogim nam środowisku naturalnym i musimy żyć w ciągłym strachu a nadzieje pokładać w medycynie.

 

Niestety teoria Pasteura to teoria stworzona na potrzeby drapieżnego kapitalizmu bo zwalniająca go z funkcji politycznej w postaci obowiązku dbałości o utrzymanie środowiska naturalnego człowieka w jego naturze przyjaznej człowiekowi i jemu poddanej.

- Dlatego człowiek jako taki musi być jej służebnym, a więc i przemysłowcy jako ludzie muszą tu mieć ludzkie obowiązki. – Nie starczy że ktoś się urodził człowiekiem – jeszcze trzeba nim być.

– Nikomu nie wolno sobie uzurpować ani pozycji anioła – np. dobrego ducha w ludzkiej skórze, działającym „dla dobra, czy zdrowia ludzi (będąc faktycznie czyniącym zło, rozprzestrzeniającymi choroby i warunki dla ich zaistnienia, zbrodniarzem, czy kłamcą, sługą szatana), ani pozycji zwierzęcia (nadczłowieka czy bestii w ludzkiej skórze, faktycznego drapieżnika czy pasożyta względem ludzi).

Tak samo nie wolno dawać sobie wmówić, że źle jest iż nie postępujemy jak aniołowie, ani że trzeba dawać się spychać do pozycji podludzi różnych „nadludzkich” uzurpatorów, czy być w inny sposób przez nich zniewolonym.– Nie wolno zwłaszcza dawać spychać się do pozycji zwierzęcia, szczególnie osoby lękliwej i zniewolonej czy uzależnionej.

Czego jak czego, ale władzy nad sobą, ani swojej wolnej woli nie wolno nam się wyzbywać nigdy.

 

Niestety teoria Pasteura od razu uwolniła przemysłowców z ich obowiązków ludzkich – no bo jak winne są zarazki, a oni zarazków nie produkują, to i winy im się udowodnić nie da.

– Jednak w ten sposób a teoria nadała przemysłowcom i pretekst uważania się za nadludzi - niczym nie skrępowanych twórców warunków i praw którym musiałyby się poddawać i przyroda, i ludzie.

- Odtąd to i państwa, i zwykli obywatele mieliby pokrywać wszelkie koszty i ponosić konsekwencje zatrucia środowiska przyrodniczego i rozregulowania naturalnych, samoregulujących się mechanizmów w ekosystemach.

 

To pokutuje i do dziś, bo np. teoria o globalnym ociepleniu z winy człowieka adresowana jest nie do samego przemysłu egzekwując od nich usuwanie złych skutków ich działań i zaniechań .

- Pokutuje tu idiotyzm stosowania praw i umów nawet tam, gdzie wkraczają w kwestie ludzkiej natury, życia i człowieczeństwa, a więc i prawości, moralności i dojrzałości),

- oraz idiotyzm praktyki społeczno-politycznej nie reagującej tu od razu na zło i zbrodnię (dopuszczając bezkarność zbrodniarzy i psychopatów),

- - a nawet na dołączanie się do tych patologii zdradzieckich i skorumpowanych, a nawet agenturalnych, psychopatycznej, mafijnej, plemiennej, czy faszystowskiej natury „władz państwowych”.

Tutaj to nawet dochodzi do idiotyzmu obciążania zwierząt winą za globalne ocieplenie – bo pierdzą wydalając CO2, ale jakoś nie widząc winy głównej przemysłu - ani w zatruciu oceanów, które nie nadążając się oczyszczać gniją, ani w elektrowniach atomowych które uwalniają do środowiska naturalnego dodatkową energię która dotąd w niej nie krążyła.

 

Naturalną ludziom jest ich wola „czynienia sobie ziemi poddaną”, bycia jej odpowiedzialnym, dalekowzrocznym opiekunem, mającym wobec niej jako dobra wspólnego obowiązki służebne realizowane nawet wcześniej jak swoje prawa do czerpania pożytków z przyrody. Niestety ludzie, i ludzkie wspólnoty, zwłaszcza narody są odsuwane od pełnienia ich naturalnych ról przez zbrodniczych uzurpatorów i psychopatów przy władzy

Niestety za teorią Pasteura idzie i traktowanie Ziemii jako zniewolonej, a więc i dowolnie gwałconej wbrew jej naturze, tak samo zresztą jak i zamieszkujący ją ludzie mieliby już być tylko niewolnikami na łasce i niełasce „panów przemysłowców” (i panów finansistów”, czy innych „panów władz” (oksymoron)), w tym nawet organizmami modyfikowanymi genetycznie (GMO).

 

Niestety jest to i teoria nadająca filozoficzną, absurdalnie wysoką rangę medycynie jakoby walczącej „ze złem świata” (w domyśle że na rzecz dobra)..

– Teorii od początku fałszywej, bo toczącej jednak walkę której wygrać się nie da nigdy, bo przeciwieństwem dla zła nie jest dobro, a inne zło, a i sami walczący nie są zainteresowani żeby zwyciężyło dobro, bo straciliby rację bytu jako „zawodowi rycerze” (oksymoron).

Dobro aby zwyciężyło musi po prostu nim być, a więc musi mieć cele i służebności ideowe, nigdy ideologiczne, cele w służebności temu co jest prawdziwie ludzkim.

Niestety sprzeczności wewnętrzne tej filozofii powodują i zakłamanie całego światka okołomedycznego - z pozorowaniem szlachetnych funkcji medycyny, a z faktycznym nadaniem jej roli „władzy nad człowiekiem” (oksymoron i satanizm, odwrócenie podległości i służebności).

– Władzy w psychopatycznym, a zarazem satanistycznym rozumieniu władzy państwowej, wręcz wynoszącej medyków do pozycji „panów i władców naraz”, do samozwańczej, typowo faszystowskiej społeczno-politycznej roli „panów życia i śmierci”, nie z „medykami dla dobra i zdrowia potencjalnych i już faktycznych pacjentów” (zarabiającymi przy okazji leczenia, uzależnionymi od zadowolenia pacjentów), a z pacjentami dla biznesu medyków” (niezależnego od skutków ich poczynań dla pacjenta).

 

Pamiętać też trzeba, że z teorii Pasteura wyrosła cała dziedzina medycyny zwana też „medycyną rockefellerowską”, czy „objawową”, a nawet „oficjalną”, i to z niej wyrosła teoria o pandemii covid-19.

Teraz już gdy chorobę ma leczyć „medyk rockefellerowski” wiadomo że będzie się stosował do teorii Pasteura, a więc i pogłębiał wszelkie trwające patologie świata i życia społeczno-politycznego ludzi.

Sam w sobie ten stan jest przyczyną chorób.

 

Znacznie lepszą i na pozór jedynie sensowną jest teoria Bechampa.

Według niej choroba jakoby przychodzi gdy „ma warunki”. Za wszystko wini warunki, czy „podłoża”.

Nie skupia się na stanie gdy zdrowie jest i ma trwać jako cel działania medyka. – Na stanie gdy naturalnym jest zdrowie, a choroba jest tylko stanem wyjątkowym.

– Zarazem, że człowiek normalny to i człowiek w pełni zdrowyw wymiarze cielesnym, społecznym i duchowym,i wspierający wszystko co służy zdrowiu, dobru, czy pięknu, co buduje zdrowe społeczności ideowe ze wspólnotami opartymi o wspólny ludzki priorytetowo system wartości.

 

Teoria Bechampa błądzi, bo nazywa wirusy martwymi i stąd je lekceważy.

Nie bierze jednak pod uwagę tego, że one niosą informację genetyczną (DNA, RNA oddziałującą i na ludzkie DNA i RNA), która już wysyła do nich polecenia wykonawcze, typu replikacji wirusa. A ta informacja zapisana jest w żywym białku tego wirusa. – Ta zaś polega na zabieraniu z komórek ich części białek z zapisanym w nim materiałem genetycznym wirusa.

Niestety okazuje się że może być i choćby tylko w części tego wirusa, a organizm, który przechowuje pamięć o wszelkich potencjalnych patogenach, czy sposobach ich zwalczania, sam już sobie przywoła odpowiednią resztę.

 

W ten sposób mamy i szokującą dziś wielu praktykę, że nawet dowolnie zapisana informacja o genetyce fragmentu wirusa potrafi przejmować władzę nad komórkami ciała dokładnie taką samą jak miewa wirus, a więc i zarażać całym wirusem.

Wychodzi na to że wszystkie komórki ludzkiego ciała, które w wyniku „szczepionki” mRNA zostały porażone „białkiem kolca” już muszą umrzeć – nawet gdy wcześniej były zdrowe (w naturze nie ma przypadków, że wirusy atakują komórki zdrowe – system odpornościowy by na to nie pozwolił).

- Gorsze że materiał genetyczny z rozpadniętych komórek co prawda zostanie usunięty, i to pilnie, bo jest toksyczny, ale w małych ilościach na długo jeszcze w nim pozostaje roznosi się i po organizmie i poza niego - również jako wirus zarażając innych.

 

 Gdy mamy sytuację ataku znanego organizmowi wirusa, to komórka się rozpada, ale polecenie wykonuje. Uwolnione wirusy pomagają się rozpaść i innym chorym komórkom, a organizm szybko z nich buduje nowe zdrowe komórki, zaś toksyczne resztki wydala. Takiemu zwiększonemu ruchowi w organizmie towarzyszy i temperatura. – Niezbędna zresztą dla procesu syntezy tych zdrowych, nowych komórek na wymianę. Ona więc nie może być nadmiernie zbijana.

– Niestety bywa za sprawą „medyków rockefellerowskich” skupiających się na „objawach”, idiotycznie, a nawet zbrodniczo objawy zdrowienia nazywana objawami choroby. – Idiotycznie podejmuje działania nawet tam, gdzie organizmowi i jego systemowi odpornościowemu dobrze idzie.

 

Teoria Pasteura błądzi, bo stan zakażenia patogenem (np. bakteryjnego) już nazywa chorobą, co nie tylko wspiera idiotyzmy "medycyny rockefellerowskiej", ale i uniemożliwia organizmowi samoleczenie środkami w dyspozycji systemu odpornościowego.

- Bo jednak i obserwacje natury i odkrycia (niezbyt spopularyzowanej|) nauki już dowodzą, że te patogeny raz są źródłem choroby, raz zdrowia, a wtedy są nam użyteczne. – Wtedy nasz system odpornościowy korzysta z jednych przeciw drugim.

 

Kiedy np. dochodzi do wyziębienia ciała, znaczna ilość komórek obumiera.

Organizm ma zdolność wymiany ich na nowe, ale ma problem, kiedy jest ich dużo naraz. - I wtedy zaprasza powszechne w otoczeniu koronawirusy na pomoc, a one szybko „zeżrą” te umierające komórki (czy dokładniej to podzielą na drobne kawałeczki, które organizm wykorzysta do budowy nowych, zdrowych komórek, a resztki usunie.

Później sobie z ich nadmiarem doskonale radzi. - To już nie problem - wykorzysta np. witaminy czy światło.

 

Podkreślić trzeba że odpowiednikiem wyziębienia jest i napromieniowanie człowieka radiacją, w tym dziś ludobójczą bronią 5G - w celach zbrodniczych rozpowszechnianą w technice telefonii.

Tu wszędzie też organizmy ludzkie zapraszają do ciał koronawirusy w celach leczniczych.

Zbrodnią jest tutaj ich zwalczanie. One są potrzebne.

Samo ich wykrycie nie świadczy o chorobie, a o podjęciu przez organizm walki z większą patologią, a to dlatego, że kiedy duża ilość komórek na raz zacznie gnić, człowiek umrze, bo produkty tego gnicia są toksyczne.

Głupi lekarze, którzy wtedy "leczą na koronawirusa" okazują się zbrodniarzami.

Głupi przede wszystkim dlatego że dali sobie wmówić „medycynę rockefellerowską”.

 

Zjawisko synergii organizmów żywych z patogenami dotyczy całej przyrody.

Np. przechowywane owoce gdy są przenawożone łatwo gniją (są szybko atakowane przez bakterie). Jednak między nimi owoce porażone pleśniami (grzyby|) mają się bardzo dobrze.

To zresztą jest wykorzystywane i w przechowalnictwie do opryskiwania owoców pleśniami. To jest nawet wyczuwalne organoleptycznie.

- Ba. Niestety jest to nawet wykorzystanie zbrodnicze. - Bo dodają tego nawet do genetyki takich owoców (one stają się GMO). - Ostatnio spotkałem coś takiego w arbuzie, wewnątrz nieotwieranego dotąd owocu. - Raz ugryzłem, wyplułem, a on trafił do kosza. - A czemu? - Bo to jest rakotwórcze. Nadużywanie tutaj pleśni to zapewne jedna z głównych przyczyn raka.

 

Innym takim środkiem - raz leczniczym, raz patogenem (oprócz bakterii, wirusów i grzybów) są pasożyty. Mało rozpoznanym jest też już obserwowane (tu podobno Niemcy mają najbogatsze badania) sprowadzanie chorób jako sposobu stosowanego przez nasz naturalny, zdrowy system odpornościowy, chorób uleczalnych, na wyleczenie choroby groźniejszej – nawet raka.

 

Ostatecznie to wirusem jest polecenie wykonawcze adresowane do komórki, a nie sam żywy organizm.

- Wirus będzie szkodliwym lub pożytecznym – ku chorobie lub ku zdrowiu - nie z racji bycia takim przez wirusa, jako takiego, a przez intencję wydania tego polecenia.

Intencja zaś, owszem, będzie uwzględniała ogólny stan zdrowia systemu odpornościowego człowieka, ale niestety i podejście medyka

 

Według teorii Bechampagdy już istnieją po temu odpowiednie warunki choroba już musi przyjść, a więc to one odpowiadają za bycie przyczyną choroby.

Nie biorą jednak pod uwagę i zróżnicowania chorób. Choroba ku śmierci, choroba ku zdrowieniu z choroby groźniejszej, w tym prowadzącej ku inwalidztwu lub śmierci, oraz choroba zapobiegająca chorobie groźniejszej (a więc działająca jak klasyczna szczepionka i bez skutków ubocznych).

 

Jedni (teoria Pasteura) operują na urojonym (wydumanym) czy założonym poziomie objawów świadczących o chorobie przez co „leczą” nawet stan który jest konieczny dla zdrowienia.– Innymi słowy brak zrozumienia i wspomagania naturalnego systemu odpornościowego prowadzi do idiotyzmów i zbrodni.

Drudzy (teoria Bechampa) mogą nie mieć środków, aby zbijać możliwe nadmiernie burzliwe objawy zdrowienia zanim przekroczą one punkt krytyczny (a więc po to aby nie przekroczyły poziomu gwarantującego przeżycie). – Innymi słowy leczenie samymi siłami natury, to może być za mało.

 

Tak więc teoria Pasteura jest nie tylko bezużyteczna, ale i szkodliwa, a teoria Bechampa nieszkodliwa, ale i mało użyteczna.

Potrzebna teoria która skupi się na samym zdrowiu człowieka z zachowaniem jego specyfiki i odmienności od innych w całym ludzkim zróżnicowaniu psychospołecznym i genetycznym. – Z zachowaniem całego bogactwa ludzkiej genetyki dającej ludzkości możliwości naturalnej odpowiedzi na każdy możliwy w naturze patogen.

Jednocześnie i teoria umiejąca się zabezpieczyć przed wszelkiego rodzaju psychopatami u władzy. – Teoria głosząca, że źródłem najgorszych chorób są sami ludzie kiedy odchodzą od życia zgodnego z ich naturą.

 

 

Teoria Pasteura przypisuje właściwości patogenne wszystkim szeroko pojętym „zarazkom” i z wszystkim chce walczyć, a nawet z „objawami”.

Teoria Bechampa chce wszędzie mieć „zdrowe podłoże”.

Teoria której potrzebujemy to najpierw określenie granic tego co ludzkie, co jest ludziom niezbędne i normalne.

Najpierw to te wszelkie możliwe, szeroko pojęte „zarazki” muszą być potraktowane jako pożyteczne i w tym zakresie chronione, a zwalczane jedynie w zakresie gdzie już zagrażają życiu czy inwalidztwem.

„Zdrowe podłoże” też nie zawsze musi być takim zdrowym, a zwłaszcza sterylnym czy nasyconym w to co optymalne. Jednak jako stan bazowy pod możliwości powrotu do niego jako do zdrowej natury musi istnieć w powszechnej świadomości społecznej, a nasza organizacja życia społeczno-politycznego musi to każdemu umożliwiać.

 

W przypadku covid-19 przyczyną na pewno nie jest koronawirus. Przyczyną nie są i osłabione systemy odpornościowe ludzi. 

Patogenem są zbrodniarze, ludzie zdemoralizowani i psychopaci u władzy – tak społeczno-politycznej, jak gospodarczej i finansowej.

Nowa teoria przyczyn chorób również to musi uwzględniać